

Wzrósł koszt leczenia serduszka Kubusia – potrzebna pomoc!
Fundraiser goal: Uregulowanie rachunku za operację w klinice w Genewie
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Uregulowanie rachunku za operację w klinice w Genewie
Fundraiser description
Kilka miesięcy temu podjęliśmy dramatyczną walkę z czasem, by jak najszybciej trafić do kliniki w Genewie i ratować serduszko Kubusia! Stan naszego synka był bardzo zły – krew w nieprawidłowy sposób przepływała do płuc, saturacje spadały, Kubusiowi groziło uduszenie...
Wtedy na pomoc przyszli nam wspaniali ludzie, dzięki której w sierpniu Kubuś przeszedł operację, podczas której lekarze uratowali jego serce! Niestety czasami tak bywa, że szpital nie jest w stanie przewidzieć wszystkich dodatkowych kosztów i zabiegów, które mogą wystąpić podczas samej operacji. U Kubusia wystąpiły zaburzenia rytmu serca w pierwszych dwóch dobach po operacji i zaburzenia metaboliczne. Konieczne było podanie dodatkowych leków, wszczepienie rozrusznika i przetoczenie krwi! W związku z tym koszty leczenia wzrosły, a my kilka dni temu otrzymaliśmy wyższą wycenę!
Chociaż się tego nie spodziewaliśmy, musimy dopłacić do operacji, ponieważ może się okazać, że będziemy jeszcze potrzebowali pomocy ze strony szpitala w Genewie, a niezapłacenie długu równoznaczne z brakiem chęci późniejszej współpracy, Prosimy, poznaj naszą historię:

U Kubusia wykryto poważną wrodzoną wadę serca – Tetralogię Fallota. Okazało się, że serduszko synka jest bardzo skomplikowane, bo oprócz tej wady są jeszcze inne, towarzyszące – system krążenia obocznego, brak pnia płucnego, hipoplastyczne tętnice. To wszystko oznaczało, że leczenie będzie wymagało wielu operacji i trudnego leczenia.
Przez pierwsze dni swpjego życia Kubuś leżał zaintubowany – z szeroką rurką w nosku, dzięki której mógł oddychać. Wszędzie dookoła były kable, rurki i opatrunki. Zamiast zapachu domu, dookoła unosił się sterylny zapach szpitala. Dopiero po miesiącu mogliśmy wrócić do domu, ale wciąż był to dopiero początek naszej walki.
Kubuś miał pół roczku, kiedy trafił do szpitala w Łodzi. Tam przeprowadzono pierwszą paliatywną operację serduszka, która pozwoliła zmniejszyć niedotlenienie. Druga odbyła się rok później. Tym razem wykonano zespolenie centralne, czyli alternatywną drogę, dzięki której natleniona krew płynie do płuc. Obie operacje dały nam czas, ale nie wyleczyły serduszka...
W ubiegłym roku serduszko znowu zaczęło słabnąć, wyniki były bardzo złe, saturacje utrzymywały się na poziomie ok. 85%. Kubuś miał płytki oddech, męczył się, jego paluszki i usta siniały.
Szukając ratunku dla serduszka Kubusia, wysyłaliśmy wyniki jego badań do różnych klinik w Europie i na całym świecie. Otrzymaliśmy kwalifikację do operacji w klinice w Genewie. Niestety razem z nią przyszedł kosztorys na ponad 600 tys. zł!

Natychmiast rozpoczęliśmy zbiórkę pieniędzy, aby ratować naszego synka! Z pomocą przyszli nam wtedy wspaniali ludzie, dzięki którym w sierpniu ubiegłego roku Kubuś przeszedł operację. Cała operacja była bardzo skomplikowana, ale wszystko udało się w 100%! Jego serduszko zostało zoperowane i Kubuś może teraz oddychać jak zdrowe dziecko. To jest dla nas najważniejsze. Niestety pewnych rzeczy nie mogliśmy przewidzieć...
Choć Kubuś bardzo szybko reagował na leki i bardzo szybko doszedł do siebie, po drodze wystąpiły dodatkowe nieprzewidziane sytuacje, które spowodowały, że wzrosły koszty leczenia, a nad nami ciąży dług w szpitalu. W szpitalu, do którego być może będziemy musieli kiedyś wrócić. Mając nieuregulowany rachunek za operację, nie będzie to możliwe... Chociaż się tego nie spodziewaliśmy, musimy jeszcze raz poprosić Was o pomoc...
Rodzice Kubusia
––––––––––––––––––
Zbiórkę dla Kubusia możesz także wesprzeć, biorąc udział w licytacjach na FB: KLIK (opens a new tab)