

Niemowlę i GUZ mózgu❗️Laurka ledwo zaczęła życie, a już o nie walczy... Ratunku!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja Laurki
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja Laurki
Fundraiser description
Siedzę przy jej szpitalnym łóżku i przeżywam najgorszy koszmar, jaki może przeżywać matka. Laurka skończy roczek dopiero w kwietniu. Jej życie dopiero co się zaczęło, a już musi o nie walczyć... Chwilami po prostu nie wierzę w to, co się dzieje. Guz mózgu. Guz u tak malutkiego, kilkumiesięcznego dziecka... Zabrał już córeczce wzrok. Teraz walczymy o to, by nie zabrał też życia.
Jesteśmy w szpitalu niemal non stop od września. Laura ma za sobą już 3 operacje. Teraz czekamy na chemioterapię... Znasz to uczucie, kiedy śni Ci się koszmar, po czym budzisz się i cieszysz się, że to był sen? Ja przeżywam zupełnie na odwrót. Sen przynosi ukojenie, a budzę się w piekle.

Boże, dlaczego dałeś mi takie cudowne maleństwo, żeby teraz chcieć mi je odebrać? Laura powinna wiedzieć tylko, czym jest miłość, spokój i szczęśliwe dzieciństwo, a nie ból, strach i szpital, z czym wiąże się walka o życie...
4 miesiące, tyle trwała nasza bajka. To tak niedawno, a jakby było wieki temu, w innym życiu. Laura była pogodnym dzieckiem, uśmiechniętym, lubiła gaworzyć po swojemu... Nagle pewne rzeczy w jej zachowaniu wzbudziły mój niepokój. Najpierw zaczęły jej lekko zezować oczka... Poszłam do pediatry, ale ten uspokoił mnie, żeby dać jej czas, że wzrok u tak małego dziecka dopiero się kształtuje. Kazał mi się nie martwić i dać jej czas tak do pierwszych urodzin... Gdybym tak zrobiła, Laury nie byłoby już dziś ze mną.
Oczopląs córeczki nie dawał mi spokoju. Miała 6 miesięcy, zrobiła się drażliwa, nerwowa, cały czas mocno płakała. Miałam wrażenie, że ciągle rączkami dotyka główki, jakby ją bolała... Poszłam do neurologa. To on stwierdził, że w główce musi być jakiś ucisk, bo Laura nie obraca się na boki. Wysłał nas do okulisty, a ten - natychmiast do szpitala. Okazało się, że Laura w ogóle nie widzi.

W szpitalu, po badaniach, okazało się, że w główce Laury znajduje się guz, uciskający nerwy wzrokowe, przez co Laura straciła wzrok. Szok, rozpacz. Nowotwór u tak małego dziecka?! Okazało się, że to astrocytoma, rodzaj glejaka. Zaczęła się walka o życie. Laura miała wtedy niecałe 6 miesięcy...
Od września nie poddajemy się, walczymy. Jesteśmy non stop w szpitalu... Laura jest już po 2 operacjach główki... Niestety guza nie udało się usunąć w całości, szansą na jego dobicie jest tylko chemoterapia. Czekamy na nią, wszystko się przeciąga, bo Laura zaraziła się baterią szpitalną...Córka jest niestety w kiepskim stanie. Doszło do powikłań - nastąpił wyciek płynu aż do brzuszka, musiała mieć usunięty kawałek jelita. Przestała się uśmiechać, gaworzyć, ciągle płacze... Widać, że cierpi, że ma tego wszystkiego dość...
Przed nami długa walka. Wciąż nie mogę się z tym pogodzić... Laurka ledwo co przyszła na świat, zaczęła chorować... Myślałam, że pojedziemy do szpitala i Laurka może dostanie okulary, a nie, że usłyszę tak dramatyczne wieści... Gdyby nie mój upór i szukanie diagnozy, patrzyłabym na jej śmierć.

Laura musi się zregenerować przed chemioterapią, bo jest wyczerpana operacjami. Potem czeka ją długie leczenie... Przed nami leczenie nowotworu, a potem będę walczyć o to, by córeczka odzyskała wzrok. Laura zatrzymała się w rozwoju, więc na pewno będziemy potrzebować pomocy, by opłacić jej leczenie i rehabilitację.
Będę wdzięczna za każde wsparcie w tej walce o życie. Z córeczką zostałam sama, jest mi bardzo ciężko. Za każdy gest wsparcia będę bardzo wdzięczna.