
Jak zdobędę PÓŁ MILIONA?! – Laurka potrzebuje operacji
Fundraiser goal: Operacja ortopedyczna w Paley European Institute, rehabilitacja, zakup sprzętu
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Operacja ortopedyczna w Paley European Institute, rehabilitacja, zakup sprzętu
Fundraiser description
O nasze bliźniaki staraliśmy się prawie 3 lata. Gdy w końcu się udało, nasza radość nie miała granic. Podczas pierwszych badań prenatalnych dowiedzieliśmy się, że córeczka urodzi się ze stopami końsko-szpotawymi. Z gabinetu wyszliśmy zszokowani, ale z tygodnia na tydzień oswajaliśmy się z tą myślą i obmyślaliśmy plan dalszego działania.
W 27. tygodniu ciąży z powodu zagrożenia przedwczesnym porodem trafiłam do szpitala, w którym ostatecznie spędziłam 10 tygodni. Był to czas pandemii, więc bez odwiedzin i kontaktu z najbliższymi było naprawdę ciężko. W 37. tygodniu rozpoczęła się akcja porodowa. Poród naturalny trwał prawie 13 godzin. Niestety córeczce zaczęło spadać tętno i lekarz podjął decyzję o natychmiastowym cesarskim cięciu. Po chwili na świat przyszły nasze cudowne dzieci: Laura i Mikołaj.

Synek od początku był silniejszy i większy, dzięki czemu mógł zostać ze mną na sali. Córcia niestety miała problemy z utrzymaniem ciepłoty i pierwsze godziny życia spędziła osobno, w inkubatorze. Dopiero po 6 godzinach, gdy pozwolono mi wstać, mogłam odwiedzić Laurkę, wziąć ją w ramiona, przytulić i nakarmić. Było to najcudowniejsze uczucie: mieć dwoje dzieci przy sobie. Około północy zaczął dziać się najgorszy scenariusz.
Przyszła do nas lekarz neonatolog i stwierdziła, że Laurka jest tkliwa w prawą nogę – dotknięta płacze. Prześwietlenie wykazało złamanie kości udowej z przemieszczeniem.

Następnego dnia rano, córeczka została przetransportowana do innego szpitala, gdzie podjęto leczenie w postaci gipsów. Ja musiałam zostać z Mikołajem. Rozłąka oraz niewiedza o stanie córci były nie do zniesienia. Na szczęście po 2 dniach i my zostaliśmy wypisani. Zaczęły się kolejne schody, bo był to nadal czas pandemii i odwiedziny były zakazane.
Byłam u Laurki tak długo jak to było możliwe, przytulałam, głaskałam, szeptałam, że wszystko będzie dobrze, że niedługo wrócimy do domu, w którym pozna tatę i zobaczy brata. W międzyczasie wykonywano dodatkowe badania. Oprócz stopek płasko-koślawych, złamania uda, stwierdzono dysplazję biodra, choć jak później się okazało, było to wrodzone zwichniecie, które leczy się tylko operacyjnie…

Czy to, że Laurka była ponad 3 miesiące w szelkach Pavlika, które miały uzdrowić staw biodrowy oraz gipsach na stopach, przyczyniło się do pogłębienia obniżonego napięcia mięśniowego? Nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy....
W międzyczasie zostaliśmy objęci opieka wielu specjalistów, w tym kardiologa, neonatologa, neurologa, neurogenetyka, ortopedy oraz fizjoterapeutów. Po ponad roku leczenia stópek córeczki gipsami znaleźliśmy wybitnego specjalistę, który specjalizuje się w leczeniu podobnych zmian w stopach i tym samym cały proces leczenia przenieśliśmy do Warszawy. Po 4 tygodniach gipsowania Laura przeszła operacje stop, które zostały naprawione i wyglądają teraz pięknie. A co jest najważniejsze?

Są funkcjonalne i umożliwiają noszenie ortez oraz pionizację. Nadal nie wiemy, dlaczego nasza córeczka mimo zaraz 2 lat nie chodzi, mimo że badania genetyczne wyszły prawidłowe. Laurka robi kolosalne postępy, samodzielnie siada, zaczyna mówić, goni brata, z którym uwielbia się bawić. Dzięki rehabilitacji, fizjoterapii, specjalistycznym sprzętom wypracowaliśmy dużo, ale jeszcze dużo przed nami.
Obecnie jesteśmy po konsultacji w Instytucie Paleya, w którym chcą się podjąć leczenia biodra oraz zwiększenia zakresu wyprostu kolan, bo niestety na zgiętych kolanach, Laurka ma nikłe szanse na prawidłową naukę chodzenia. Szacunkowy koszt to 400.000 zł. Dotychczas opłacaliśmy wszystko z własnej kieszeni, ale ta kwota jest kolosalna, dlatego też jesteśmy zmuszeni prosić o pomoc.
Monika i Mateusz, rodzice

➡️ Licytacje na Facebook'u (opens a new tab)

Kwota zbiórki jest szacunkowa.