

To nie powinno spotkać dziecka... 12 lat i BIAŁACZKA - Laurka walczy o życie❗️
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy, pomoc społeczna
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy, pomoc społeczna
Fundraiser description
Nie było żadnych ostrzeżeń. Żadnych objawów. Tylko kilka godzin, które zmieniły nasze życie na zawsze... Kilka godzin, w trakcie których moja 12-letnia córka znalazła się na oddziale onkologii i hematologii dziecięcej, gdzie walczy o życie na dziś.
6 sierpnia 2025 roku na nogach Laury zaczęły pojawiać się siniaki, krwiaki, wybroczyny. Nie upadła, nie uderzyła się. Jej ciało zaczęło nagle wysyłać sygnał, że dzieje się coś bardzo złego. O 22 byłyśmy na pogotowiu. O północy Laura już jechała karetką do szpitala w Bydgoszczy, na onkologie dziecięcą. Lekarka spojrzała na nią i… już wiedziała.

Ja – mama – niewiele pamiętam z tamtych dni, wspomnienia są jak przez mgłę. Dopiero co udało mi się wyjść na prostą z młodszą córeczką, która przez półtora roku walczyła z idiopatycznym zapaleniem stawów... Szpitale, leczenie, strach. Kiedy Amelka w końcu poczuła się lepiej, Laurę zaatakowało coś o wiele gorszego. Diagnoza skończyła całe dotychczasowe życie... Ostra białaczka limfoblastyczna T-komórkowa o agresywnym przebiegu, z zajęciem ośrodkowego układu nerwowego.
Od tamtej pory naszym domem jest onkologia. Przez pół roku Laura była w domu… tylko 12 dni. Każdy blok leczenia kończył się infekcją. Bóle brzucha, biegunki, wysoka gorączka. Izolacja, której dziecko nie rozumie, ale musi ją znosić... Najtrudniejszy moment przyszedł w drugie święto, kiedy zmarł kolega z oddziału Laury. Córka bardzo to przeżyła. Dzieci nie powinny cierpieć, nie powinny chorować, nie powinny odchodzić...

Ja nie płaczę. Bo płacz nie pomoże mojemu dziecka. Staram się być silna dla niej, bo ona tej siły potrzebuje... Leczenie jest bardzo ciężkie. Laura przeszła już trzy cykle chemioterapii, przed nią badania kontrolne i prawdopodobnie przeszczep szpiku... Ma też zmianę w głowie, która wymaga radioterapii. Przed nami długa walka. Jest ciężko. Każdy dzień to niewiadoma... Nasze życie zatrzymało się, znaczenie ma tylko jedno - by Laura wyzdrowiała i pokonała chorobę.
Zostawiłam wszystko... Została tylko walka o życie mojego dziecka i rozłąka z dwójką pozostałych dzieci. Ta sytuacja jest trudna dla każdego z nas w każdym możliwym aspekcie.
Od listopada Laura praktycznie nie chodzi. Musiałam kupić wózek inwalidzki, bo nie dawała rady. Wychowuję dzieci samotnie – nikt nie pomoże mi jej nosić czy dźwigać... Potrzebujemy wsparcia, żeby opłacić dojazdy do szpitala, leki, rehabilitację. Leczenie będzie trwało około 2 lat.

Laura kiedyś nie chciała chodzić do szkoły. Dziś ma jedno marzenie: wrócić na lekcje... Chodzi też do szkoły muzycznej, gra na wiolonczeli. W domu czeka na nią ukochany jamnik, za którym bardzo tęskni. Od sześciu lat jeździ konno, to jej ogromna pasja. A gdy pytam, czego najbardziej chce, odpowiada tylko jedno: „Mamo, ja nie chcę być chora.”
Dlatego dziś błagam – pomóżcie Laurze w tej nierównej walce. Każde wsparcie to dla nas realna pomoc i nadzieja, że moja córka będzie mogła żyć.. Żyć jak dziecko, nie jak dziewczynka z onkologii.
Proszę, pomóżcie nam w tej walce. Pomóżcie uratować Laurę.
Iwona - Mama Laury