

Mój syn ma tylko mnie❗️ Nie pozwól, by został sam...
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Turcji
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Turcji
Fundraiser description
Dziękuję za dotychczasowe wsparcie... Niestety, to nie jest koniec mojej walki o życie. Nawet jeśli nowotwór jest już w remisji, wciąż czeka mnie długie i kosztowne leczenie.
Moja historia:
Mam dopiero 37 lat i synka Bogdana, którego kocham ponad życie. Mam też ogromną nadzieję na wyzdrowienie. Boję się nawet pomyśleć o tym, co będzie, jak zostanie sam. Nigdy nie narzekałam, radziłam sobie. Mieliśmy siebie, wszystko było dobrze… Do czasu okrutnej diagnozy, która wywróciła codzienność całej naszej rodziny.
Nasze spokojne życie skończyło się jesienią 2020 roku, kiedy zachorowałam na dwustronne zapalenia płuc. Mimo tego, że niby udało się pokonać chorobę, cały czas czułam się źle. Coś nie dawało mi spokoju. Pracowałam jako pielęgniarka w Instytucie Traumatologii w Kijowie, więc tym bardziej byłam dociekliwa…

I stało się… Liczne badania wykazały chorobę onkologiczną – chłoniaka śródpiersia. Przeszłam 6 kursów chemioterapii, ale niestety, remisja nie nastąpiła. Skierowano mnie więc nas jeszcze dwa kolejne wlewy już innej, mocniejszej chemii. Niestety nie zdążyłam jej skończyć, ponieważ w moim kraju wybuchła wojna.
Byłam zmuszona wylecieć z synem do Turcji. Niestety, choroba nie pyta, czy czas, w którym przyszła jest odpowiedni. Trzymając w dłoniach kartkę z diagnozą, myślałam tylko o moim 8-letnim synku. Czy poradzi sobie, jak zostanie sam?

Bogdan jest całym moim światem i moją największą dumą. Rysuje, śpiewa, tańczy, dobrze się uczy. Mimo młodego wieku wszystko rozumie i bardzo mnie wspiera. Zamiast bawić się z dziećmi i korzystać z uroków dzieciństwa, jest ze mną każdego dnia – na oddziale onkologii... Muszę być zdrowa dla niego.
Dzięki odbytemu leczeniu nowotwór jest w remisji. Ja czuję się dobrze, ale wiem doskonale, że to jeszcze nie koniec. Wciąż czeka mnie droga immunoterapia, a zostają mi jeszcze zadłużenia dla szpitala... Nie jestem w stanie poradzić sobie z kosztami, dlatego zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc. Błagam, wesprzyjcie mnie w tej walce! Całe życie radziłam sobie ze wszystkim sama, ale teraz muszę przyznać, że nie udźwignę tego bez wsparcia. Jesteście moją ostatnią nadzieją na życie!
Lena
