
Leszek chce wrócić do zdrowia dla swojego syna!
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Fundraiser description
20 stycznia 2023. Ta data zostanie w pamięci naszej rodziny już na zawsze. Mój mąż, Leszek doznał wtedy zawału mostka. Najprościej mówiąc, z serca oderwał się skrzep, który zahamował dostęp krwi do mózgu… Z tego powodu do dzisiaj nie wrócił do sprawności. Błagam Was o pomoc!
Leszek pracował w Niemczech. Czasami robił mi i naszemu synowi niespodzianki. Przyjeżdżał znienacka do domu, wywołując naszą wielką radość. Myślałam, że to właśnie z tego powodu nie mogę się z nim skontaktować, że zaraz zapuka do drzwi i przywiezie prezent urodzinowy dla syna.

Gdy mąż nie pojawił się rano w domu, ani nie odebrał telefonu, zadzwoniłam do jego pracy. Okazało się, że się w niej nie pojawił. Szybko zaalarmowałam mieszkającego na miejscu kuzyna, który razem z policją i strażą wszedł do mieszkania męża.
Stało się to praktycznie w ostatniej chwili... Ratownicy powiedzieli, że za maksymalnie trzy godziny Leszek już by nie żył! Sytuacja i tak była tragiczna. Rozpoczęła się walka o życie męża!
Natychmiast wyjechałam do Niemiec, żeby być przy nim. Lekarze nie dawali mu wielkich szans… Mówili, że jeśli przeżyje to i tak nie będzie mnie poznawał, nie będzie sprawny. Ja się jednak nie poddałam i walczyłam o niego!

Pomimo przewidywań lekarzy, mężowi zaczęło się poprawiać. Na początku kwietnia Leszek zaczynał kojarzyć, co się wokół niego dzieje. A w połowie czerwca mogłam zabrać go ze sobą do Polski, gdzie trafił na oddział rehabilitacyjny.
Tam spędził kilka tygodni, po czym znalazłam dla niego prywatny ośrodek neurorehabilitacji, w którym przebywa do dzisiaj. Jestem niesamowicie szczęśliwa, ponieważ robi coraz większe postępy!

Specjaliści wykonują niesamowitą pracę. Leszek zaczyna już mówić, uczy się poruszać. Wyjęto mu rurkę tracheotomijną. Ma jeszcze założonego PEGa, ale możliwe, że niedługo będzie mógł normalnie przyjmować posiłki. Być może Leszek nigdy nie będzie w pełni sprawny, ale wiem, że duże postępy są na pewno możliwe.
Do tego potrzeba jednak ogromnych środków. Leczenie i rehabilitacja męża pochłonęły już bardzo dużo. Nie stać mnie, żeby opłacić kolejne miesiące w ośrodku. A to jego jedyna szansa. Dlatego bardzo proszę o pomoc! Nasz syn ma 11 lat. Oboje z mężem chcemy, żeby miał jak najbardziej sprawnego ojca. Wierzę, że będziecie z nami!
Aleksandra, żona