Money box

Licytacje dla Łukasza!

Organizer's avatar
Organizer:Anonymous

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

Łukasz Tkaczyk

Łukasz Tkaczyk

To właśnie mój brat, człowiek o wielkim sercu, który zawsze służył pomocą, gdy było trzeba i nigdy nie oczekiwał niczego w zamian. Teraz to on potrzebuje naszej pomocy!

Wystarczyły trzy schody, by mój brat zapadł w śpiączkę mózgową, TRZY. Życie bywa ogromnie niesprawiedliwe, ale również nieprzewidywalne. Nikt w to nie wierzył, nawet lekarze,bo przecież to nie możliwe, że z tak małej wysokości powstał tak rozległy uraz czaszkowo-mózgowy. Wystarczyło tylko kilka sekund, by przez najbliższe kilka miesięcy mój brat walczył o przeżycie. 

Mogłabym to spokojnie nazwać drogą przez piekło, bo jak inaczej nazwać stan, w którym jest teraz? Leży przykuty do łóżka i nie może wypowiedzieć ani słowa, nie może się poruszyć ani nas zobaczyć choć bardzo o to walczy. Za każdym razem wchodzimy do szpitala z nadzieją, że może akurat dziś jego oczy będą otwarte, że może dziś będzie jakiś krok ku lepszemu. Niestety ten dzień nie następuje,a mój brat leży tam i walczy o każdy oddech, gdy inni muszą na zewnątrz normalnie funkcjonować.

Skończyły się niepohamowane łzy, ale została nadzieja-nadzieja na lepsze jutro dla Łukasza.Do tego potrzebujemy WASZEJ pomocy, każdego z was. Uruchomiamy skarbonkę na licytacje dla dobrego człowieka, który ma wielkie marzenia i jak każdy powinien próbować je spełniać.

 

Edit: Łukasz pozostaje przez większość czasu świadomy, potrafi nawet dać znać jakie smaki lubi (choć nadal nie je, jest karmiony przez PEG). Na polecenie rehabilitantów również wystawia język lub porusza głową... A nawet UŚMIECHA!

Dla nas to jakby odradzał się na nowo,cieszy każda najmniejsza rzecz. Mój brat ma w sobie siłę do walki, tylko tyle, a raczej aż tyle od niego wymagamy. Dalsza część należy do nas wszystkich. Bądźmy proszę tu dla niego jak on był zawsze dla nas.

Nigdy tego nie mówiłam głośno, może myślałam, że jak te słowa wypowiem to staną się one realne w mojej głowie. Łukaszowi nie dawali wielkich szans na przeżycie, szczerze mówiąc to kazali przygotować nam się na najgorsze. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy usłyszałam słowa lekarza o hospicjum, myślałam, że się przesłyszałam. Nigdy na to nie pozwolę, przenigdy. Będziemy walczyć razem do końca jak rodzina. Niestety w tym przeszkadza nam teraz jedna rzecz - koronawirus. Oprócz turystyki, gastronomii ucierpiały również osoby takie jak on. Nie można go odwiedzać, a przecież przy wybudzaniu to bliscy są niesamowicie ważni, tego najbardziej nie mogę znieść. Myśli, że czuje się samotny i że po prostu został z tym sam. 

Kiedy Łukasz zostanie uznany za oficjalnie wybudzonego to będzie czas kiedy będziemy musieli zagwarantować mu neurorechabilitacje w innej klinice. Koszt takiego miesięcznego pobytu to ok 30 tysięcy, a przed nim kilka lat długiej i ciężkiej walki. Mówimy tu o setkach tysięcy.

"Moja złotówka nic nie pomoże" - powiedziało milion.

 

Dziekujemy wszystkim zaangażowanym i życzę wam zdrowia, teraz nam wszystkim sie przyda.

 

Licytacje dla Łukasza na facebooku (opens a new tab)

PLN 52,717GOAL: PLN 91,308
Donated by 857 people

All funds accumulated in the money box are transferred
directly
to the target fundraiser:

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0063768 Łukasz

Łukasz Tkaczyk

Łukasz Tkaczyk

To właśnie mój brat, człowiek o wielkim sercu, który zawsze służył pomocą, gdy było trzeba i nigdy nie oczekiwał niczego w zamian. Teraz to on potrzebuje naszej pomocy!

Wystarczyły trzy schody, by mój brat zapadł w śpiączkę mózgową, TRZY. Życie bywa ogromnie niesprawiedliwe, ale również nieprzewidywalne. Nikt w to nie wierzył, nawet lekarze,bo przecież to nie możliwe, że z tak małej wysokości powstał tak rozległy uraz czaszkowo-mózgowy. Wystarczyło tylko kilka sekund, by przez najbliższe kilka miesięcy mój brat walczył o przeżycie. 

Mogłabym to spokojnie nazwać drogą przez piekło, bo jak inaczej nazwać stan, w którym jest teraz? Leży przykuty do łóżka i nie może wypowiedzieć ani słowa, nie może się poruszyć ani nas zobaczyć choć bardzo o to walczy. Za każdym razem wchodzimy do szpitala z nadzieją, że może akurat dziś jego oczy będą otwarte, że może dziś będzie jakiś krok ku lepszemu. Niestety ten dzień nie następuje,a mój brat leży tam i walczy o każdy oddech, gdy inni muszą na zewnątrz normalnie funkcjonować.

Skończyły się niepohamowane łzy, ale została nadzieja-nadzieja na lepsze jutro dla Łukasza.Do tego potrzebujemy WASZEJ pomocy, każdego z was. Uruchomiamy skarbonkę na licytacje dla dobrego człowieka, który ma wielkie marzenia i jak każdy powinien próbować je spełniać.

 

Edit: Łukasz pozostaje przez większość czasu świadomy, potrafi nawet dać znać jakie smaki lubi (choć nadal nie je, jest karmiony przez PEG). Na polecenie rehabilitantów również wystawia język lub porusza głową... A nawet UŚMIECHA!

Dla nas to jakby odradzał się na nowo,cieszy każda najmniejsza rzecz. Mój brat ma w sobie siłę do walki, tylko tyle, a raczej aż tyle od niego wymagamy. Dalsza część należy do nas wszystkich. Bądźmy proszę tu dla niego jak on był zawsze dla nas.

Nigdy tego nie mówiłam głośno, może myślałam, że jak te słowa wypowiem to staną się one realne w mojej głowie. Łukaszowi nie dawali wielkich szans na przeżycie, szczerze mówiąc to kazali przygotować nam się na najgorsze. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy usłyszałam słowa lekarza o hospicjum, myślałam, że się przesłyszałam. Nigdy na to nie pozwolę, przenigdy. Będziemy walczyć razem do końca jak rodzina. Niestety w tym przeszkadza nam teraz jedna rzecz - koronawirus. Oprócz turystyki, gastronomii ucierpiały również osoby takie jak on. Nie można go odwiedzać, a przecież przy wybudzaniu to bliscy są niesamowicie ważni, tego najbardziej nie mogę znieść. Myśli, że czuje się samotny i że po prostu został z tym sam. 

Kiedy Łukasz zostanie uznany za oficjalnie wybudzonego to będzie czas kiedy będziemy musieli zagwarantować mu neurorechabilitacje w innej klinice. Koszt takiego miesięcznego pobytu to ok 30 tysięcy, a przed nim kilka lat długiej i ciężkiej walki. Mówimy tu o setkach tysięcy.

"Moja złotówka nic nie pomoże" - powiedziało milion.

 

Dziekujemy wszystkim zaangażowanym i życzę wam zdrowia, teraz nam wszystkim sie przyda.

 

Licytacje dla Łukasza na facebooku (opens a new tab)

Donations

Sort by
  • Marta Wolańska
    Marta Wolańska
    Share
    PLN 140

    Makijaż

  • Marita Cudejko
    Marita Cudejko
    Share
    PLN 30

    Licytacja: okazjonalnie upięcie włosów

  • Anna Zając
    Anna Zając
    Share
    PLN 100

    Łukasz zdrowiej szybciutko masz cudowna rodzinę 💕

  • Małgorzata Chojecka
    Małgorzata Chojecka
    Share
    PLN 30

    Konkurs z dnia 11.08 dodany przez Panią Marta Balcerzak

  • Anna Światowa
    Anna Światowa
    Share
    PLN 30
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10

    Żaneta- Sukienka