

Od lat walczę, by uwolnić córkę z objęć autyzmu. Niestety bezskutecznie... POMÓŻ!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Przez dwa lata moja córeczka Liliana rozwijała się prawidłowo. Niestety później pojawiało się coraz więcej niepokojących objawów, które ostatecznie doprowadziły nas do diagnozy. Diagnozy, z którą mierzymy się do dziś. Nie jest łatwo…
Po ukończeniu drugiego roku życia moja Liliana przestała łapać kontakt wzrokowy, układała zabawki schematycznie, kredki i ołówki zawsze leżały ostrzem do góry. Nie dawało nam to spokoju, dlatego od razu rozpoczęliśmy badania i diagnostykę.
Od lekarza rodzinnego, przez psychologa, trafiliśmy do psychiatry, który skierował nas na 3 – tygodniowy pobyt w ośrodku. To właśnie tam, po wielu dniach intensywnych badań, padła diagnoza. Autyzm. Byliśmy przerażeni, bardzo martwiliśmy się o córcię. Jednak poddanie się nie wchodziło w grę. Podjęliśmy walkę o ukochane dziecko, która trwa do dziś, mimo że Lilka ma już 17 lat.

Niestety naszą największą przeszkodą w rehabilitowaniu córki była nagminna agresja. Przez te wszystkie lata farmakologicznie próbowaliśmy doprowadzić do wyciszenia córki i opanowania jej ataków. Niestety bezskutecznie.
Po drodze spotkała nas też wielka tragedia. Mama Lilki, która przez 7 lat mierzyła się z nowotworem mózgu, po 3. wznowie zmarła. Zostałem sam i musiałem sprostać opiece nad córeczką, która wymagała całodobowego wsparcia. Na szczęście w tamtym czasie pomagała mi babcia Lilki, która można powiedzieć – podjęła się jej wychowania.
Z czasem jednak jako osoba starsza – nie dawała już rady zajmować się wnuczką, dlatego pełną opiekę nad córką przejąłem ja. Musiałem wówczas zrezygnować z pracy i całą swoją uwagę poświęcić Lilce.
Niestety ze względu na jej ataki agresji, przez te wszystkie lata nie było możliwości zapewnienia córce rehabilitacji. Zajęcia w szkole być może trochę pomagały, ale postępy były bardzo znikome. Lilka nie interesuje się kontaktem z innymi dziećmi, jest w stanie skupić się na maksymalnie 5 minut. Nie ma żadnych pasji, ulubionych zajęć. Lubi jedynie słuchać muzyki.

Na szczęście po 6/7 latach walki i ciągłym dobieraniu leków, udało nam się znaleźć taki, który działa na Lilkę i ją wycisza. Ułatwia naszą trudną codzienność, choć i tak jest niezwykle ciężko. Nie wyeliminowaliśmy ataków do zera. Pani psycholog po ostatnim badaniu zauważyła również cofnięcie w rozwoju u mojej córki.
Zdarza się, że Liliana potrzebuje mojej czułości, ale są to bardzo rzadkie epizody. Na co dzień jednak jestem jedyną osobą, która jest w stanie sobie z nią poradzić. Wziąłem ponownie ślub, jednak córka, poza poproszeniem o jedzenie lub kąpiel, nie zabiega o kontakt z moją żoną.
Najbardziej martwię się, co będzie, gdy mnie już zabraknie. Kto pomoże mojej Lilianie, kto się nią zaopiekuje, zapewni szczęśliwe życie? Marzę, by była szczęśliwa i zdrowa. Niestety moje dziecko jest uwięzione w sidłach autyzmu, mimo że od wielu lat walczę, by ją uwolnić…
Błagam o pomoc. Nie chcę prosić o duże sumy… Ale o wsparcie w naszej trudnej codzienności. Każda złotówka będzie dla nas niezwykle cenna. Nie przechodźcie obojętnie, liczę, że otworzycie dla nas swoje serca!
Tata Liliany
