Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Rehabilitacja jest dla mnie jedynym lekiem... Pomóż, proszę!

Łukasz Bielerzewski

Rehabilitacja jest dla mnie jedynym lekiem... Pomóż, proszę!

4 610,44 zł
Donated by 98 people

Donate via text

to 72365
Text 0002253
2,46 zł gross cost (including VAT)
Donate via text now
Campaign goal:

Rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny

Campaign organiser: Fundacja Equus
Łukasz Bielerzewski, 39 years
Koziegłowy, wielkopolskie
Stwardnienie rozsiane, borelioza
Starts at: 02 July 2021
Ends at: 03 January 2022

Previous campaigns:

Łukasz Bielerzewski
100 711,00 zł ( 101.04% )
3374 donors
07.11.2017 - 03.04.2018

Roczne leczenie i rehabilitacja, by pomóc Łukaszowi odzyskać zdrowie

100 711,00 zł ( 101.04% )

Roczne leczenie i rehabilitacja, by pomóc Łukaszowi odzyskać zdrowie

Campaign description

Wciąż walczę z ciężką chorobą, której nie poddaję się dzięki rehabilitacji! Ta jednak jest bardzo ciężka, dlatego wciąż potrzebuję wsparcia. Dziś proszę o pomoc w zebraniu środków na kolejny rok rehabilitacji, która pozwala mi wciąż cieszyć się życiem i być tatą dla moich córek. Proszę, bądź ze mną w walce z chorobą!

A to moja historia:

Gdy zaatakowała, byłem bliski załamania, poddania się... Nie mogłem już nawet jeść samodzielnie, choroba wygrywała. Ale nie poddałem się. Postanowiłem walczyć i dziś… żyję. Moja choroba to jedna z najgorszych możliwych. Zabrała mi prawie wszystko, ale każdego dnia staram się, by nie zwyciężyła.

O tej chorobie wiele się słyszy, jednak większość z nas lekceważy zagrożenie. Jeszcze niedawno lekarze w ogóle jej nie diagnozowali… Borelioza - bo o niej mowa - zniszczyła mi życie. Zaczęło się banalnie. W wakacje, między podstawówką a liceum, ugryzł mnie kleszcz. Na początku liceum, kiedy miałem 16 lat, pojawiły się pierwsze symptomy boreliozy. Wtedy nie miałem pojęcia, że duża czerwona plama na udzie to objaw tej choroby. Drętwienie prawej nogi, które pojawiało się czasem w nocy, niepokoiło mnie, ale nie wywoływało alarmu - żyłem aktywnym życiem i z niewiedzy pominąłem problemy. Później oznak było więcej.

Łukasz Bielerzewski

Normalne funkcjonowanie uniemożliwiały mi problemy ze wzrokiem. Pojawiały się okresowe bóle głowy. Wszystkie symptomy pojawiały się i znikały, ale od tego czasu miałem już nigdy nie funkcjonować jak zdrowa osoba. Pogorszenie przyszło nagle: wychodziłem z kościoła, czułem się fatalnie. W pewnym momencie upadłem i straciłem przytomność. Wtedy już wiedzieliśmy z rodziną, że coś jest nie tak. Niekończące się wizyty u lekarzy, badania, które nic nie wykazywały, nawet obserwacja w szpitalu niewiele dała. Powiedzieli mi, że to tylko migrena, przepisali tabletki.

Ale te nie pomagały, a żaden lekarz nie był w stanie mi pomóc. Mijał czas, a mi było coraz gorzej. Nagłe bóle głowy odbierały mi świadomość. W końcu udało mi się dostać na rezonans magnetyczny. Dostałem wynik, jednak niewiele mi powiedział: „MR wykazał zmiany demilizacyjne w przebiegu SM”. Dopiero potem przeczytałem w internecie, że prawdopodobnie mam stwardnienie rozsiane, a to oznaczało jedno - wyrok powolnej śmierci. Byłem w szoku, mój świat w jednej chwili zmienił się w gruzowisko. Nie umiałem powstrzymać łez…

Łukasz Bielerzewski

Trafiłem do szpitala, a tam podali mi pierwsze w życiu sterydy. Poczułem się po nich lepiej i stwierdziłem, że ta choroba to nie koniec świata, że jeszcze mogę korzystać z życia… Udało mi się skończyć studia, pracować, założyć rodzinę, otworzyć własną firmę. Jednak było ciężko… Wielokrotnie musiałem przerywać pracę, bo traciłem wzrok. Nawracające bóle głowy dosłownie zwalały mnie z nóg. Powtarzałem kurację sterydami, które jednak niewiele już pomagały. 

W moim przypadku niezdiagnozowana borelioza pogłębiała się przez złe leczenie. W końcu usiadłem na wózku inwalidzkim. Mam zdiagnozowane także stwardnienie rozsiane i nie jestem zdolny do samodzielnej egzystencji. Ale walczę!

Choroba odebrała mi tak wiele… Kiedyś byłem aktywnym chłopakiem, duszą towarzystwa, miałem wielu przyjaciół. Choroba ukradła mi zdrowie, zniszczyła życie zawodowe i prywatne. Tylko dzięki moim córeczkom każdego dnia wstaję i walczę. Nie mogę się poddać… Dlatego dzisiaj proszę Cię o pomoc, bym nie ustawał w walce o siebie, o normalne życie i zdrowie - dla moich dzieci, które wciąż potrzebują taty. Nie poddam się!

4 610,44 zł
Donated by 98 people

Donate via text

to 72365
Text 0002253
2,46 zł gross cost (including VAT)
Donate via text now

Help me promote this campaign

Baner na stronę

Follow important campaigns