Łukasz Łabuz - main photo

Sekundy zmieniły cały nasz świat... Walczymy o powrót Łukasza do zdrowia!

Fundraiser goal: Półroczna rehabilitacja, zakup sprzętu, likwidacja barier architektonicznych

Fundraiser started by:
Łukasz Łabuz, 37 years old
Neczajna, małopolskie
Stan po wypadku - uraz mózgowo-czaszkowy, niedowład
Starts on: 14 October 2020
Ends on: 6 April 2026
PLN 42,780(23.24%)
Still needed: PLN 141,327
DonateDonated by 568 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0104018
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0104018 Łukasz
Available payment methods:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regular support provides Łukasz a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.

Fundraiser goal: Półroczna rehabilitacja, zakup sprzętu, likwidacja barier architektonicznych

Fundraiser started by:
Łukasz Łabuz, 37 years old
Neczajna, małopolskie
Stan po wypadku - uraz mózgowo-czaszkowy, niedowład
Starts on: 14 October 2020
Ends on: 6 April 2026

Fundraiser description

Dom, który właściwie tylko czekał aż ktoś przekroczy jego próg i wypełni swym szczęściem. Wnętrza miały zostać wypełnione radością i życiem jego mieszkańców. Niestety, w tym momencie brak tu szczęśliwego zakończenia. Jest tylko nadzieja, a dopóki ona trwa, nie możemy zrezygnować. 

Do niedawna miał życie, które dawało uśmiech i satysfakcję. Dziś nawet najmniejszy gest jest dla niego niemalże nadludzkim wysiłkiem, a to, co do niedawna nie stanowiło problemu, dziś jest niczym wspinaczka na najwyższy szczyt. 

Jeszcze w grudniu wierzyliśmy, że wszystko jest w zasięgu. Snucie planów, ich późniejsza realizacja dodaje niesamowitej motywacji do działania. Początek roku, ludzie robią postanowienia, a dla naszej rodziny najważniejsze było to, by wspólnie w zdrowiu budować szczęście. Niestety, los zadecydował za nas, a wszystko, co znaliśmy stało się przerażająco odległe.

Wypadki samochodowe zdarzają się każdego dnia. Jeden z nich przydarzył się Łukaszowi w styczniu tego roku. Decyduje kilka sekund. Już w pierwszej Łukasz prawdopodobnie wiedział, że na reakcję jest za późno. Chwilę później zdarzyło się nieuniknione - ciężarówka z ogromną siłą uderzyła w auto osobowe, które w takim starciu właściwie nie ma szans.

Pierwsza informacja, jaką usłyszeliśmy to, że Łukasz nie żyje. Nikt nie pozostawiał nawet cienia nadziei. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Lekarze zdecydowali się podjąć próbę. Jedyną, od której zależało wszystko. Z zapartym tchem czekaliśmy na wiadomość, sparaliżowani strachem odliczaliśmy godziny, a później dni. Pierwszy oddech po 2 długich tygodniach oczekiwania… Ten czas pamiętamy jak przez mgłę - niepewność, strach, nadzieja. 

Łukasz Łabuz

Od momentu wypadku dla Łukasza każdy dzień to walka. Ze słabościami, ograniczeniami własnego ciała, niechęcią i rozpaczą. Ma jednak dla kogo żyć. Czeka na niego córeczka, która niebawem zapomni jak wygląda tata, czeka żona i my, jego rodzice. Każdy z nas zrezygnował z dotychczasowego życia, by zawalczyć o przyszłość i sprawność Łukasza. Pobyt w ośrodku to dla Łukasza jedyna szansa na walkę o postępy, ale dla nas poważne wyzwanie finansowe. Wydaliśmy wszystkie oszczędności, robiliśmy wszystko, by zapewnić mu opiekę, ale to za mało. Kolejne kosztorysy nie pozostawiły złudzeń, że sami nie damy rady. By syn mógł dalej korzystać z pomocy specjalistów potrzebujemy pomocy! Wszyscy zgodnie twierdzą, że przerwanie rehabilitacji na tym etapie to ryzyko utraty tego, co wypracowano dotychczas. Teraz nie możemy na to pozwolić. Teraz musimy działać ze zdwojoną mocą, by dać Łukaszowi moc! 

Nie możemy go zobaczyć, nie możemy powiedzieć, jak bardzo tęsknimy. Nie możemy pokazać mu zdjęć córeczki, która wciąż zdobywa nowe umiejętności. Wciąż nie wiemy, co jej odpowiadać, gdy z nadzieją w głosie pyta o tatę… Tragedia, która nas dotknęła zmieniła wszystko. Nadzieja na to, że będzie lepiej to jedyne, co mamy.

Marzymy o tym, że puste mury nowego domu zostaną wypełnione śmiechem. Że tata z córką przekroczą próg domu, za którym nie będzie cierpienia. Trafią do miejsca, gdzie czeka dobra przyszłość. By te pragnienia stały się rzeczywistością, musimy stanąć do walki. Sami nie wygramy, ale jeśli przyłączysz się do nas - szanse będą rosły każdego dnia. 

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 200
  • Ana
    Ana
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 3