Łukasz Milczuk - main photo

Trenuję mimo ciężkiej choroby nerek. Teraz muszę wygrać z cukrzycą typu 1 i powikłaniami! Pomóż mi!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt, diagnostyka, dieta specjalistyczna

Fundraiser organizer:
Łukasz Milczuk, 29 years old
Wrocław
Cukrzyca insulinozależna, nadciśnienie, czysta hipercholesterolemia, zespół nerczycowy sterydozależny i cyklosporynozależny, kamica żółciowa, torbiele okołomiedniczkowe nerek, przepuklina rozworu przełykowego
Starts on: 16 January 2026
Ends on: 16 April 2026
PLN 167,325(78.64%)
Still needed: PLN 45,441
DonateDonated by 549 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0891291
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0891291 Łukasz

Recurring donation

1 monthly supporter
Regular support provides Łukasz a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month
  • Anonymous
    Anonymoushas been supporting for 1 month

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt, diagnostyka, dieta specjalistyczna

Fundraiser organizer:
Łukasz Milczuk, 29 years old
Wrocław
Cukrzyca insulinozależna, nadciśnienie, czysta hipercholesterolemia, zespół nerczycowy sterydozależny i cyklosporynozależny, kamica żółciowa, torbiele okołomiedniczkowe nerek, przepuklina rozworu przełykowego
Starts on: 16 January 2026
Ends on: 16 April 2026

Fundraiser description

Choroba nie zawsze wygląda tak, jak się jej spodziewamy. Nazywam się Łukasz Milczuk. Od dzieciństwa żyję z ciężką chorobą przewlekłą nerek. Przez lata przeszedłem leczenie, hospitalizacje oraz długotrwałą immunosupresję. Moje zdrowie od zawsze wymagało ogromnej czujności, dyscypliny i kosztów, zarówno fizycznych, jak i psychicznych.

Nie ukrywam, że w moim życiu były momenty bardzo trudne gdzie ocierałem się o śmierć. Zmagałem się z ciężkimi stanami depresyjnymi i kryzysami, w których granica między walką a rezygnacją była bardzo cienka. To właśnie sport uratował mi życie. Aktywność fizyczna i sport stał się dla mnie nie tylko pasją, ale sposobem na przetrwanie, terapią i sensem istnienia. Mimo choroby przez lata osiągałem dziesiątki sukcesów na arenie krajowej i międzynarodowej na stałe wpisując się w historię sportu. Udowodniłem sobie i innym, że nawet z ciężką chorobą można trenować, rozwijać się i realizować swoje marzenia.

Całe życie byłem osobą, która pomagała innym wstawać na nogi, dosłownie i w przenośni. Przez lata angażowałem się w działania pomocowe, współpracę z fundacjami, tworzenie zbiórek dla osób w potrzebie oraz pracę z ludźmi, którzy często słyszeli, że jedynym wyjściem jest operacja. Setkom osób pomagałem odzyskać sprawność, funkcjonalność i nadzieję na normalne życie. Nigdy nie sądziłem, że przyjdzie moment, w którym sam będę musiał poprosić o pomoc. W ostatnim czasie mój stan zdrowia znacząco się pogorszył. Zdiagnozowano u mnie cukrzycę typu 1, która pojawiła się nagle i już na początku wiąże się z powikłaniami. Trzustka przestała całkowicie prawidłowo funkcjonować, a moje życie wymaga teraz stałej insulinoterapii, monitorowania glikemii oraz ciągłej kontroli lekarskiej, bo niestety choroby bardzo mocno nakładają się na siebie.

Łukasz Milczuk

Jednocześnie na nerkach stwierdzono torbiele, a ze względu na wieloletni i ciężki przebieg choroby nie można wykluczyć konieczności wykonania biopsji i jeśli będzie konieczność, operacji, doszło do pogorszenia wzroku, wymagającego stałej kontroli okulistycznej i korekcji, z możliwością stopniowej utraty wzroku.

Oprócz tego mam bardzo duże zwapnienia w pęcherzu, które wymagają leczenia operacyjnego. Długotrwałe leczenie i stosowane leki poważnie uszkodziły moje jelita, powodując zaburzenia trawienia i wchłaniania, konieczność specjalistycznej diety oraz dalszej diagnostyki. Pojawiły się również problemy kardiologiczne, gdzie serce doznało pierwszych uszkodzeń w związku z bardzo dużym ciśnieniem, co wymaga stałej obserwacji. W praktyce oznacza to kilka nakładających się na siebie chorób przewlekłych, które wymagają równoległego leczenia i stałej kontroli wielu specjalistów.

Na ten moment mój stan zdrowia jest zbyt poważny, aby możliwe było natychmiastowe przeprowadzenie operacji. Konieczna jest stabilizacja metaboliczna i ogólne wzmocnienie organizmu, dlatego leczenie operacyjne musi zostać odroczone o kilka miesięcy. Jednocześnie lekarze jasno wskazują, że zabieg musi odbyć się jeszcze w tym roku i również istnieje ryzyko. Dalsze odkładanie wiąże się z jeszcze większym realnym zagrożeniem ciężkich powikłań, w skrajnym przypadku zakażenia ogólnoustrojowego (sepsy), które przy moim obciążonym stanie zdrowia może okazać się śmiertelne.

Łukasz Milczuk

W nadchodzących miesiącach istnieje realne ryzyko, że znaczną część tego roku mogę spędzić w szpitalu lub na leczeniu, co bezpośrednio wpływa na moją zdolność do pracy i normalnego funkcjonowania. Ze względu na pilność sytuacji oraz wielomiesięczne kolejki w publicznej ochronie zdrowia, zmuszony jestem do regularnych prywatnych konsultacji, badań i kontroli, aby leczenie nie było odkładane kosztem zdrowia lub życia.

Przez całe życie starałem się radzić sobie sam. Byłem uczony samodzielności i brania odpowiedzialności za wszystko, co mnie spotyka. Gdyby nie moi kochani rodzice, ich obecność, wsparcie i siła w najtrudniejszych momentach,prawdopodobnie nie byłoby mnie tu dzisiaj. To oni wielokrotnie podtrzymywali mnie wtedy, gdy zdrowie i psychika były na granicy wytrzymałości. Mimo tego zawsze wolałem brać wszystko na siebie, nawet wtedy, gdy kosztowało mnie to bardzo dużo.  

Dziś wiem, że przy tak złożonym stanie zdrowia, długotrwałym leczeniu, hospitalizacjach i okresowej niezdolności do pracy nie będę w stanie tego udźwignąć. Środki ze zbiórki mają na celu między innymi: pokrycie kosztów leczenia i diagnostyki, leczenie cukrzycy typu 1, leczenie choroby nerek, przygotowanie do operacji pęcherza i opiekę pooperacyjną, terapie wspomagające i rehabilitację.

Mimo wszystkiego nie chcę się zatrzymać, ani martwić czy same koszty leczenia mnie zabiją. Chciałbym dalej pokazywać ludziom, że da się trenować, da się walczyć, da się realizować swoje pasje i cele, nawet wtedy, gdy ciało od środka się rozpada. Sport uratował mi życie. Teraz walczę o to, by móc je dalej prowadzić, świadomie, odpowiedzialnie i z nadzieją, że jeszcze będę mógł oddać to dobro innym.

Łukasz

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • domin
    domin
    Share
    PLN 500
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20

    Zdrowka

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100