
Resuscytacja trwała 27 minut... Skutki niedotlenienia mózgu są tragiczne. Pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mijają już dwa miesiące od tego tragicznego dnia, a my nadal nie znamy odpowiedzi na pytanie: „dlaczego?”. Dlaczego to spotkało właśnie Maćka? Nie znamy przyczyny. Nic na to nie wskazywało. Po prostu jednego dnia jego serce się zatrzymało…
Resuscytowaliśmy go prawie trzydzieści minut. W tym czasie czekaliśmy na pogotowie. Maciej do szpitala trafił w stanie krytycznym. Lekarze nie dawali mu praktycznie żadnych szans. Infekcja wątroby i ostra niewydolność nerek tylko wszystko pogorszyły. Niedotlenienie mózgu trwało zbyt długo.
Jeden dzień zmienił wszystko. Była połowa grudnia. Zamiast myśleć o zbliżających się Świętach i Nowym Roku, krążyliśmy po szpitalnych korytarzach i zastanawialiśmy się, czy jeszcze kiedyś zobaczymy uśmiech Maćka. Nadal trudno uwierzyć, że to się wydarzyło.

Maciej był w domu. Wrócił późno i odsypiał. A przynajmniej tak myśleliśmy. Lekarze nie potrafią jednoznacznie ustalić, co spowodowało zatrzymanie serca. Tego dnia Maciek czuł się trochę gorzej, ale poza tym nic mu nie było. Rzadko chorował.
Po miesiącu na OIOM-ie wątroba zaczęła się odbudowywać, a nerki pracować. Stan klinicznych Macieja ustabilizował się na tyle, że możliwe było odłączenie go od respiratora. Teraz oddycha sam. Niestety, jego stan neurologiczny nadal nie jest dobry.
Maciek jest już wybudzony, lecz nie ma z nim kontaktu. Choć po początkowych słabych rokowaniach jego stan i tak zaskakuje lekarzy. Są lepsze i gorsze dni. Czasami wydaje się, jakby coś do niego docierało. Uśmiecha się delikatnie albo reaguje na swoją ulubioną muzykę, tak jakby się wzruszał. Nadal nie wiadomo, jaki to może mieć finał. Przed Maćkiem jeszcze bardzo długa droga.

Maciej spędził na OIOM-ie dwa miesiące. Jesteśmy w trakcie poszukiwania ośrodka rehabilitacyjnego. Potrzebna jest mu intensywna i regularna rehabilitacja neurologiczna. Wierzymy, że z odpowiednią pomocą Maciek podejmie walkę i wróci do nas.
Zawsze był otwartą i chętną do pomocy osobą. Koncentrował się na rodzinie i przyjaciołach. Jego największą pasją były podróże, zwłaszcza do Hiszpanii. Uwielbiał wszystko, co związane z tym krajem – od języka, kultury po architekturę. Mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mu dane tam pojechać.
Leczenie i rehabilitacja są niestety bardzo kosztowne. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde podnoszące na duchu słowo. Prosimy, pomóżcie nam odzyskać naszego brata i przyjaciela.
Bliscy Maćka