Urgent!
Magdalena Griesa - main photo

Mama trójki dzieci walczy z RAKIEM w IV stadium❗️Uratuj życie Magdy❗️

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Magdalena Griesa, 43 years old
Mielno
Rak jajnika surowiczy HG FIGO IV, podejrzane węzły chłonne nadprzeponowe, wodobrzusze
Starts on: 19 October 2026
Ends on: 19 January 2027
PLN 4,419
DonateDonated by 70 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
1024637
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax1024637 Magdalena

Recurring donation

1 monthly supporter
Regular support provides Magdalena a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Learn more about Recurring Donations
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month
  • Ania i Mateusz
    Ania i Mateuszstarted monthly donation

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Magdalena Griesa, 43 years old
Mielno
Rak jajnika surowiczy HG FIGO IV, podejrzane węzły chłonne nadprzeponowe, wodobrzusze
Starts on: 19 October 2026
Ends on: 19 January 2027

Fundraiser description

Mam na imię Magda. W lipcu 2026 roku usłyszałam słowa, które odebrały mi grunt pod nogami: RAK jajnika surowiczy HG FIGO IV z podejrzeniem przerzutów do węzłów chłonnych nadprzeponowych. Mam 43 lata, kochającego męża Dariusza i trójkę dzieci, z czego najmłodszy – Bartuś, zmaga się z autyzmem. Diagnoza spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, ale obiecałam sobie, że się nie załamię. Zrobię absolutnie WSZYSTKO, by pokonać nowotwór. 

Jeszcze niedawno wiodłam normalne życie. Od zawsze moją pasją było gotowanie, dlatego od kilku lat prowadzimy restaurację w Grzybowie, a w tym roku otworzyliśmy z mężem restaurację w Mielnie. To nasza praca, ale również nasze miejsce na ziemi. Włożyłam całe serce w rozwój naszych restauracji, byłam bardzo szczęśliwa... Nie podejrzewałam, że w tym samym czasie okrutna choroba siała spustoszenie w moim ciele!

14 lipca 2026 roku zgłosiłam się do szpitala w Kołobrzegu z powodu silnego bólu nadbrzusza, nudności i powiększenia się obwodu brzucha. Zawsze byłam okazem zdrowia, nie myślałam, że to coś poważnego! Niestety lekarz od razu powiedział, że to najprawdopodobniej nowotwór jajnika i skierował mnie do ośrodka onkologicznego PUM w Szczecinie. Do tamtej pory żyłam szybko i intensywnie. Ale tego dnia musiałam się zatrzymać, a mój świat się zawalił.

Magdalena Griesa

Wszystko we mnie krzyczało: „To nie może być prawda! Mam dzieci! Mam rodzinę! Mam jeszcze tyle do zrobienia!". Zamiast swobodnie planować przyszłość, musiałam wejść w tryb walki. Rozpoczęłam chemioterapię, o której wcześniej słyszałam jedynie z opowieści. Nigdy nie sądziłam, że na własnej skórze przekonam się, jaki to koszmar...

Obecnie przechodzę leczenie w Poznaniu, czyli około 4 godziny jazdy samochodem od naszego domu. Regularne dojazdy do szpitala, zakwaterowanie i konsultacje ze specjalistami generują olbrzymie koszty, na które nie byliśmy gotowi. Nasza codzienność dosłownie została wywrócona do góry nogami. 

Skutki chemioterapii są naprawdę ciężkie. Straciłam smak i nie mogę gotować, a co za tym idzie – nie mogę pracować. Mąż musiał przejąć większość obowiązków. Po każdym podaniu chemii bardzo długo dochodzę do siebie, a gdy wreszcie mój stan się stabilizuje – jadę na kolejną dawkę chemii. I tak w kółko. W dodatku dwa tygodnie temu wypadły mi wszystkie włosy... Jestem kobietą, to dla mnie potworny cios. 

Magdalena Griesa

Żyję w ciągłym strachu. Od jednego cyklu chemii, do drugiego. Miałam podawane także zastrzyki pobudzające szpik do pracy. Ciężko znoszę leczenie i jestem naprawdę bardzo osłabiona. Chemia wpływa przecież nie tylko na komórki nowotworowe, ale także na te zdrowe... Najważniejsze jest jednak to, że chemioterapia działa!

Czekam, aż lekarze dadzą „zielone światło” na operację cytoredukcyjną, w trakcie której usuną mi narządy rodne i zajęte przez przerzuty miejsca w otrzewnej. Następnie czeka mnie dalsza wyniszczająca chemioterapia. Mimo, że bardzo się boję, wiem, że ten plan da mi realną szansę na życie. 

Piszę to wszystko z ogromną nadzieją, że znajdą się osoby, które będą chciały mnie wesprzeć. Potrzebuję środków na leczenie, dojazdy do szpitala, badania i wizyty u specjalistów. Każda złotówka i każde udostępnienie pomogą mi walczyć. Wiem, że nie jestem jedyna, która prosi o pomoc. Ale jeśli mam szansę wygrać z rakiem, to zrobię wszystko, co w mojej mocy. Dla męża. Dla dzieci. Z całego serca proszę Cię – pomóż mi. 

Magda

Select a tag
Sort by