
Guz miał ponad 20 cm❗️Nowotwór odebrał już Magdzie szansę na macierzyństwo – nie pozwól, żeby odebrał też życie❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jeszcze kilka miesięcy temu byłam pełna nadziei na przyszłość. Wierzyłam, że wraz z operacją bariatryczną moje zmagania zdrowotne się skończą i będę mogła śmiało ruszyć po swoje marzenia. Rzeczywistość okazała się brutalna, dużo gorsza niż byłam to w stanie sobie wyobrazić...
Przez wiele lat mierzyłam się z chorobą otyłościową oraz problemami związanymi z tarczycą i gospodarką insulinową. Marzyłam o macierzyństwie, jednak na drodze pojawiały się kolejne przeszkody zdrowotne. W końcu udało mi się zakwalifikować do operacji bariatrycznej, która odbyła się w lutym 2026 roku. Wszystko przebiegło prawidłowo, jednak po zabiegu lekarz poinformował mnie, że zauważył powiększoną macicę i zasugerował konsultację ginekologiczną.

Na tym etapie nie wiedziałam jeszcze, że to coś poważnego, jednak umówiłam wizytę jak najszybciej. Gdy u ginekologa dowiedziałam się, że w moim jajniku znajduje się 20 cm guz, zaniemówiłam. Zadawałam sobie pytanie – jak to możliwe? Przecież nie miałam żadnych objawów! Początkowy szok minął i zaczęłam się zastanawiać: co teraz? Byłam świeżo po operacji bariatrycznej, więc usunięcie guza w najbliższych tygodniach nie wchodziło w grę. Termin zabiegu wyznaczono na koniec maja, jednak w szpitalu znalazłam się znacznie wcześniej. Męczył mnie mokry kaszel i duszności – okazało się, że spowodowała to woda, która pojawiła się w płucach.

Lekarze zadecydowali o przyspieszeniu operacji usunięcia guza jajnika. Po zabiegu usłyszałam słowa, których tak bardzo się bałam – „Pani Magdo, za dwa dni musimy operować ponownie. Trzeba wyciąć też macicę". W jednym momencie poczułam ogromny strach o swoje zdrowie i przyszłość, ale i ból po stracie marzeń. Na sali operacyjnej musiałam pożegnać się z planami macierzyństwa.
Wycięto mi macicę z przydatkami, a wcześniej guza, który zdążył już urosnąć do 28 cm. Lekarze nie mieli dla mnie dobrych wiadomości – były to nowotwory złośliwe, które wymagają dalszego leczenia. Rozpoczęłam więc chemioterapię, która ma za zadanie pokonać raka jajnika, a w późniejszym czasie czeka mnie również radioterapia, która ma zadziałać na raka trzonu macicy.

Przez ten czas starałam się ze wszystkich sił dać sobie radę sama – dzięki pomocy rodziny i przyjaciół nie poddałam się i walczę. Jednak koszty leków, dojazdów do kliniki, badań potrzebnych przed każdym podaniem chemioterapii i konsultacji specjalistycznych są coraz wyższe... Nadszedł moment, w którym muszę poprosić Was o pomoc.
Wiem, że moich marzeń nie uda się już zrealizować. Wiem też, że nigdy w pełni nie odzyskam zdrowia. Jednak wierzę, że przede mną wiele lat życia, które mogą być szczęśliwe i pełne dobrych chwil. Walkę z nowotworem trudno wygrać w pojedynkę – to Wasza pomoc może dać mi nadzieję na przyszłość! Dziękuję, że jesteście i proszę, z całego serca: nie zostawiajcie mnie samej!
Magda
- WojtekPLN 20
- Anonymous donationPLN 100
Donation made via money box Mali Twórcy — WIELKA ZADYMA! Gramy dla Magdy