
PIEKŁO NA ZIEMI❗️3-letnia Majunia walczy z NOWOTWOREM ZŁOŚLIWYM❗️
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Izraelu
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Izraelu
Fundraiser description
Jak wygląda piekło? Czy można sobie je w ogóle wyobrazić? Czy to krzyk rozpaczy umierającego dziecka? Czy widok wijącego się z bólu maleństwa? Czy może przytłaczająca bezradność, gdy wiesz, że nie możesz nic więcej zrobić?
Ja już wiem, jak wygląda piekło. Moja Majunia, moja pszczółka jest śmiertelnie chora. Oddałabym za nią życie, wzięłabym chorobę na swoje barki, ale nie mogę! Mogę być przy niej, głaskać po główce i ściskać malutką rączkę… Póki jest jeszcze ciepła.
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się pod koniec 2023 roku. Zaczęło się od dziwnych plamień. Jeszcze tego samego dnia umówiłam córeczkę na wizytę u pediatry, który stwierdził ostre zapalenie narządów płciowych. Byłam bardzo zaskoczona taką diagnozą u tak małego dziecka. Uspokojono mnie jednak, że to prawdopodobnie powikłanie po wcześniejszym przeziębieniu.

Byłam bardzo zmartwiona… Chciałam mieć pewność, że nie dzieje się nic poważniejszego, dlatego zabrałam Majunię na USG jamy miednicy. Wszystkie wyniki były w normie, więc nie miałam wyboru – zaufałam lekarzom.
Przez kolejne dwa tygodnie stosowaliśmy się do zaleceń pediatry i wszystko zdawało się wracać do normy. Plamienia ustały, a ja odetchnęłam z ulgą, że mamy to już za sobą. Niestety w połowie stycznia znów pojawiła się wydzielina. Znów poszliśmy do lekarza, znów badania i znów diagnoza – ostre zapalenie narządów płciowych. Kolejny raz to samo leczenie. Po 5 dniach otrzymaliśmy telefon, że u Majuni wyjawiono paciorkowce, dlatego przez najbliższy czas będzie musiała przyjmować antybiotyk.
Wszystko zmieniło się 11 lutego. Nigdy nie zapomnę tej daty, tego dnia… Podczas kąpieli zauważałam u Mai niewielką zmianę pomiędzy nóżkami. USG i badania ponownie nic nie wykazały, dlatego lekarze skierowali nas do szpitala.

W ciągu kilku dni Maja przeszła pełną diagnostykę: badanie MRI, tomograf komputerowy i biopsję. Przyszedł lekarz, który poprosił, żebym usiadła. Po jego minie widziałam, że coś jest nie tak… “Przykro nam, Pani córeczka jest bardzo chora – to nowotwór, mięsak prążkowanokomórkowy żeńskich narządów płciowych”.
To nowotwór rzadko spotykany. Usłyszeliśmy, że w naszym kraju lekarzom nie uda się pomóc Mai. Nie czekając chwili, wysłaliśmy zapytanie do Izraela. W tunelu w końcu pojawiło się maleńkie światełko nadziei. Nadziei, którą nam brutalnie odebrano. Lekarze z izraelskiej kliniki podjęli się leczenia.
Na ten moment pszczółka (tak mówimy na naszą córeczkę) skończyła pierwszą chemioterapię. Niestety nie obyło się bez powikłań. Przez pierwsze 10 dni Maja gorączkowała, dostała zapalenie pęcherza, pojawił się problem z jelitami i piekielny ból, na który nie pomagała nawet morfina.

Przed nami jeszcze 8 bloków leczenia, w każdym 3 cykle chemioterapii i radioterapia. Leczenie jest potwornie drogie – nierefundowane. Wyjechaliśmy za granicę, rzuciliśmy wszystko na jedną kartę. Nie mieliśmy wyboru. Walczymy przecież, o to co najważniejsze w życiu, o najwyższą wartość – życie dziecka. A teraz nie wiemy, czy sobie poradzimy…
Nie mamy pieniędzy. Ta zbiórka jest naszą ostatnią deską ratunku. Proszę, pomóż nam. Podziel się tym, czym możesz, udostępnij naszą zbiórkę… Twoja złotówka może ocalić życie mojej Majuni…
Mama Mai