
Wypadek, który Maja cudem przeżyła – walka trwa!
Fundraiser goal: Operacja bioder Mai i dwuletnia rehabilitacja
Fundraiser goal: Operacja bioder Mai i dwuletnia rehabilitacja
Fundraiser description
Tamtego dnia mogłyśmy zginąć – ja i moje dwie córeczki. Maja zamiast trafić wieczorem do łóżeczka, w ciężkim stanie trafiła na Oddział Intensywnej Terapii. Ja, zamiast tulić ją do snu, leżałam ciężko ranna na stole operacyjnym. Kiedy doszło do wypadku, byłam w ciąży. Lekarze równocześnie ratowali Maję, mnie i moje nienarodzone dziecko. Bezmyślność jednego człowieka zniszczyła nasze całe dotychczasowe życie. Najbardziej ucierpiała Maja…
Od wypadku minęły 4 lata. Dla Majeczki jego skutki wciąż są tragiczne. Ma uszkodzoną część mózgu, nie chodzi, nie mówi… Z całych sił walczymy o jej sprawność, o to, by odzyskać chociaż część tego, co zniszczył wypadek.

Tamtego dnia wracaliśmy z badania USG. Za kilka tygodni miałam urodzić zdrową córeczkę – Lenkę. Razem z nami jechała Maja. Dzień wcześniej całowała mój brzuch i powtarzała “dzidzia” - nie mogła doczekać się swojej siostrzyczki, chciała jechać z nami na badanie.
Byliśmy kilometr od domu. Pamiętam jeszcze tylko Majeczkę zasypiającą w foteliku obok mnie i coraz bardziej intensywne światło. Resztę wiem z opowiadań męża. Silne światło należało do samochodu, który jechał nie swoim pasem – prosto na nas. Mój mąż próbował jeszcze uciekać, ale nie było drogi ucieczki – po jednej stronie była skarpa, po drugiej bariera energochłonna. Później był już tylko huk i głucha cisza po zderzeniu.

Maja, która jeszcze przed chwilą zasypiała przy moim ramieniu, leżała nieprzytomna i sina – uderzyła główką o przednie siedzenie, bo pasy, którymi była przypięta do fotelika nie zadziałały tak, jak powinny. Krzyczałam z bólu i przerażenia. Miałam powykręcane nogi – każda w inną stronę. Choć szok był na tyle silny, że dziś nic nie pamiętam, jestem pewna, że już wtedy wiedziałam, co się wydarzyło. Obok mnie nieprzytomna leżała przecież moja mała córeczka...
Gdyby mój mąż nie był wtedy przytomny, Maja już by nie żyła. Reanimował ją do przyjazdu karetki. Nasze życie w ciągu zaledwie kilku sekund rozsypało się przez bezmyślność jednego człowieka. W drugim samochodzie za kierownicą siedział 21-letni chłopak. Nie miał prawa jazdy, miał niesprawne hamulce. W kwietniu 2018 roku trafił do więzienia.

W wyniku wypadku obumarła półkula mózgu Mai – córeczka nie widzi, nie słyszy i nie chodzi. Z nas wszystkich to ona została najbardziej poszkodowana.
Przed wypadkiem Maja była zdrową, rozśmiana półtoraroczną dziewczynką, bardzo lubiła bawić się z innymi dziećmi, chodzić z nami na spacery, a dziś tylko leży… Jest dzieckiem głęboko upośledzonym, leżącym i niepełnosprawnym. Ma zdiagnozowany zanik nerwów wzrokowych, padaczkę, refluks, niedoczynność tarczycy, zespół piramidowy, porażenie czterokończynowe spastyczne, skoliozę, wzmożone napięcie mięśniowe, co skutkuje bolesnym napięciem mięśni i niekontrolowanym wygięciem całego ciała...
Maja potrzebuje niedługo kolejnej operacji podwichniętego bioderka oraz wielowymiarowej, specjalistycznej rehabilitacji...

Nie miałam szansy obronić Mai przed wypadkiem, ale teraz z całych sił walczę o jej zdrowie. Przed nami jeszcze bardzo długa droga, by przywrócić Mai chociaż część tego, co zabrał jej tragiczny wypadek. Prosimy Was o pomoc, byśmy mogli dać Mai jak najlepsze życie...
Lilianna, mama
–––––––––––––––––––––––
Facebook: Pomóżmy Mai odzyskać dawne życie (opens a new tab)