
Tylko przeszczep ocali życie Mai❗️Pomóż jej wywalczyć dzieciństwo poza murami szpitala❗️
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, terapia psychologiczna
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, terapia psychologiczna
Fundraiser description
Nasze życie zmieniło się z postawioną diagnozą wady genetycznej – niedoboru alfa-1-antytrypsyny (AATD). Zmiany te prowadzą do niedostatecznej produkcji białka AAT, co z kolei uszkadza płuca i wątrobę. W przypadku uszkodzenia płuc jest sposób leczenia, niestety u Mai została uszkodzona wątroba, a na to jedynym ratunkiem jest przeszczep wątroby.
Nagle musiałam zrezygnować z pracy, by być przy córce. Ona musiała przestać chodzić do szkoły, żeby nie narażać życia infekcjami. Tata Majci musiał zmienić formę zatrudnienia, by być blisko domu w razie nagłej sytuacji...
Dodatkowo marskość wątroby utrudnia przepływ krwi przez wątrobę, co prowadzi do wzrostu ciśnienia w układzie żyły wrotnej. To zjawisko, zwane nadciśnieniem wrotnym, powoduje zastój krwi w śledzionie, prowadząc do jej powiększenia.

Śledziona Majci jest już tak duża, że krew szuka alternatywnych dróg, a to powoduje poszerzenie i tworzenie żylaków w przełyku. Aktualnie u Mai stwierdzono 4 żylaki w przełyku drugiego stopnia. To poważne powikłaniem, ponieważ ich pęknięcie może prowadzić do zagrażającego życiu krwawienia!
Maja jest już po całym procesie przygotowawczym do przeszczepu oraz znajduje się również na narodowej liście oczekujących na przeszczep wątroby w UK. Jednak im szybciej odbędzie się przeszczep, tym lepsze rokowania. Dlatego podjęliśmy inną drogę i zakończyłam już proces przygotowawczy jako żywy dawca i prawdopodobnie na koniec stycznia będzie przeszczep, który uratuje życie Mai.
Po przeszczepie Maja spędzi miesiąc w szpitalu (jeśli nie będzie komplikacji), a następnie trzy miesiące w domu na izolacji. Podczas izolacji będzie musiała co tydzień jeździć na wizyty kontrolne i pobieranie krwi, które też mogą potrwać kilka dni w zależności od wyników.
Potem rehabilitacja blizn pooperacyjnych, psycholog, leki i wiele, wiele innych rzeczy, o których na ten moment nie mam pewnie nawet pojęcia i wyjdzie to dopiero później. Przez to, że musieliśmy całkowicie przearanżować nasze życie i tak naprawdę żyjemy z oszczędności, które w końcu się skończą. Co gorsza, gdy nadejdzie przeszczep, tata Mai też będzie musiał zrezygnować z pracy, a w tym wszystkim jest też 14-letnia siostra Mai.
Dlatego postanowiliśmy poprosić o wsparcie, by zabezpieczyć naszą walkę o zdrowie i życie naszej Majeczki. Koszty już teraz nie są małe, a sytuacja przekreśliła większość opcji, by poradzić sobie z nią na własną rękę. Każda złotówka to dla nas niesamowite wsparcie.
Rodzice Majeczki