
SLA wydało na mnie wyrok! Pomożesz go zatrzymać?
Fundraiser goal: Terapia komórkami macierzystymi - 3 podania
Fundraiser goal: Terapia komórkami macierzystymi - 3 podania
Fundraiser description
Są choroby, które zakradają się po cichu. Pozwalają cieszyć się ułudą zdrowego życia, atakując wtedy, gdy z ufnością patrzysz w przyszłość. A potem, dzień po dniu, odbierają wszystko, zostawiając Cię sparaliżowanym, bez możliwości ruszenia ręką i nogą. Twoje ciało staje się więzieniem, ale umysł pozostaje sprawny, więc możesz tylko patrzeć, jak stajesz się zależny od innych. Choroba postępuje, a wszystkie marzenia, które kiedyś miałeś, sprowadzają się do jednego – znaleźć terapię, która uwolni od cierpienia...
U mojej żony Małgorzaty pierwsze symptomy choroby pojawiły się 2 lata temu. Najpierw dokuczał jej intensywny ból kręgosłupa oraz lewej stopy. Myśleliśmy, że to chwilowe... Niestety z biegiem czasu ból zaczął doskwierać jeszcze bardziej, a razem z nim zaczął pojawiać się postępujący niedowład obu nóg.
Małgosia zaczęła odczuwać osłabienie mięśni, zarówno w nogach, jak i rękach. Czuliśmy, że coś jest nie tak, jednak na początku nikt nie przypuszczał, że to początek śmiertelnej choroby! Odwiedziliśmy dziesiątki lekarzy, zjeździliśmy Polskę wzdłuż i wszerz. Wszystko to w poszukiwaniu nadziei, która w sierpniu 2020 roku została brutalnie zgaszona.
U żony zdiagnozowano stwardnienie zanikowe boczne – SLA. Te 3 litery, kiedyś nic nie znaczące, dzisiaj dla Małgosi są wyrokiem śmierci. Powoli, dzień po dniu, odbierają mojej żonie sprawność i wszelkie funkcje życiowe...
Stwardnienie zanikowe boczne to przypadłość o podłożu neurologicznym, która powstaje w wyniku mniej lub bardziej rozległego uszkodzenia obwodowego i ośrodkowego neuronu ruchowego. Choroba zwiększa deficyty ruchowe, powodując stopniową utratę możliwości wykonywania podstawowych i precyzyjnych czynności. Osoby chorujące na SLA stają się niepełnosprawne – tracą mobilność, a ich mięśnie obumierają.
Na początku, żona zaczęła mieć problemy z poruszaniem się, później z chwytaniem, a dziś nie jest w stanie wykonać samodzielnie najprostszych czynności.
Małgosia jest emerytowanym pracownikiem służb zdrowia. Kiedyś nieustannie pomagała innym i zarażała optymizm. Wytrwale realizowała marzenia. Kochała gotować i pielęgnować ognisko domowe. Dawniej aktywna i pełna życia, dziś krucha, niepełnosprawna, potrzebująca całodobowej opieki. Choroba wysysa z niej nie tylko życie, zabiera również samodzielność i godność. A dla mnie jako męża to straszliwy obraz, połączony z poczuciem przeraźliwej bezradności...
Choroba przejęła kontrolę nad ciałem mojej żony. Na SLA nie ma leku, złotego środka, który może nam pomóc... Nadzieję daje tylko skomplikowane leczenie komórkami macierzystymi. To nasza jedyna szansa na lepsze życie. Niestety kwota jest ogromna. Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić ludzi dobrego serca o pomoc.
Ślubowałem żonie, że będę z nią w zdrowiu i w chorobie. Dlatego się nie mogę się poddać! Pomożesz mi?
Leszek