

PILNE❗️Rutynowe badanie zamieniło się w koszmar... Ratujemy Marcysię!
Fundraiser goal: Roczne leczenie, rehabilitacja, opatrunki
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Roczne leczenie, rehabilitacja, opatrunki
Fundraiser description
To miało być zwykłe, rutynowe badanie. Kontrola podczas której lekarze powiedzą, że wszystko jest w porządku. Z takim nastawieniem na nie poszłam, nie spodziewałam się złych informacji. Nigdy bym nie przypuszczała, że usłyszę taką diagnozę... Nie spodziewałam się, że ten dzień zmieni życie całej naszej rodziny w koszmar.
Marcysia urodziła się bardzo malutka. Przez pierwsze miesiące życia bardzo słabo przybierała na masie. Tylko brzuszek był większy niż cała reszta ciała… Zaniepokojona udałam się do lekarza.

Gdy córeczka miała 13 miesięcy, podczas USG wykryto 10 cm guza miednicy. Rezonans potwierdził potworniaka, który dochodzi aż do kanału kręgowego. Ze zwykłej, szpitalnej sali w jednej chwili trafiliśmy na oddział onkologii…
Na początku nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. W jednej chwili moja zdrowa córeczka została postawiona przed najsilniejszym przeciwnikiem – nowotworem. Niedługo potem kolejna przerażająca informacja. Okazało się, że guz jest złośliwy i po 3 seriach chemioterapii się nie zmniejszył. 5 dni po ostatniej chemii, Marcysia przeszła bardzo poważną operację, podczas której udało się wyciąć większość guza.

To była operacja bardzo wielkiego ryzyka. Marzyłam, by razem z wyjściem z sali zabiegowej, skończył się ten onkologiczny dramat. Niestety, po 3 tygodniach dostaliśmy informację, że część która jest w kręgosłupie, została. Po operacji Marcysia miała chyba większość możliwych komplikacji i bardzo długo dochodziła do siebie. Co gorsza, niebawem czeka nas kolejny zabieg...
Marcysia ma niedowład jednej nóżki i bardzo niskie napięcie mięśniowe, przez co musi odbywać regularną, bardzo kosztowną fizjoterapię. Zmaga się również z jelitami neurogennymi, musi mieć wykonywane codzienne wlewki. Czekamy na kosztowne badania genetyczne. Każdego dnia potrzebuje dużo leków i opatrunków. Koszty jej leczenia przerastają możliwości naszej rodziny, dlatego potrzebujemy Twojego wsparcia.
Walczymy o jej życie i lepszą przyszłość!
Magdalena, mama