
Ocal Marcina❗️Operacja ratująca życie już pod koniec maja!
Fundraiser goal: Operacja usunięcia guza mózgu w klinice w Kluczborku
Fundraiser goal: Operacja usunięcia guza mózgu w klinice w Kluczborku
Fundraiser description
Na naszą rodzinę w ostatnim czasie spadło tak wiele nieszczęść! Mój szwagier Marcin, cudowny brat, syn i wujek zachorował na złośliwego guza mózgu! By dać mu szansę na życie, konieczna jest pilna operacja. Niestety, jest bardzo kosztowna… Na domiar złego mama Marcina także walczy z rakiem… Prosimy z całego serca o pomoc w opłaceniu operacji Marcina. Nie mamy wiele czasu!
Pasmo nieszczęść zaczęło się 10 lat temu. Byłam akurat w zaawansowanej ciąży z pierwszą córeczką, gdy u mojej teściowej zdiagnozowano raka jajnika. Radość z narodzin dziecka mieszał się ze strachem o życie mamy mojego męża, która właśnie przechodziła operację ratującą życie. Na szczęście wyszła z niej cało – miała w końcu nowy powód, by żyć, swoją pierwszą wnuczkę!
Minęły 4 spokojne lata. Spotkało nas kolejne szczęście – znów byłam w ciąży! I wtedy los kolejny raz postanowił nam pokazać swoją przewrotność. Dowiedzieliśmy się, że brat mojego męża, Marcin, ma guza mózgu! Jakbyśmy cofnęli się w czasie – triumf życia i strach przed śmiercią najbliższej osoby jednocześnie…

Marcin przeszedł operację w szpitalu w Kielcach. Wszystko poszło zgodnie z planem i wydawało się, że życie wróciło na normalny tor. Niestety, w lipcu 2021 roku zarówno u teściowej, jak i u szwagra zdiagnozowano wznowę nowotworu!
W sierpniu każde z nich przeszło operację ratującą życie. Podwójny strach, którego nie da się opisać. Jednak przetrwali, oboje.
Marcin dostał chemię w tabletkach, którą przyjmował przez kolejne 5 miesięcy. W styczniu tego roku odbył się kontrolny rezonans. I znów cios prosto w serce… Lekarze orzekli, że guz zaczyna odrastać. Usłyszeliśmy, że nic nie da się zrobić, Marcin wrócił do domu bez żadnego leczenia. Pozostało nam czekać na ten najgorszy dzień – dzień pożegnania…
Po Świętach Wielkanocnych stan szwagra zaczął się dramatycznie pogarszać. Jego ciało odmówiło posłuszeństwa. Cała prawa strona ciała funkcjonowała coraz gorzej – doszło do częściowego niedowładu prawej nogi, całkowitego niedowładu prawej ręki i prawej strony twarzy! Marcin nie mógł sam jeść, nie mógł chodzić, nic nie był w stanie wykonać samodzielnie nawet podstawowej czynności. Lekarze kazali oswoić się z nadchodzącym końcem…
Ale nie mogłam czekać z założonymi rękami. Chciałam wiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by Marcin mógł żyć! Zapisałam się do grupy dotyczącej guzów mózgu na portalu społecznościowym. Tam czytałam tylko jedno nazwisko – dr Libionka. Umówiłam wizytę. Jedna konsultacja online, jedna recepta, która zmieniła wszystko! Marcin zaczął odzyskiwać władze w ciele, a my usłyszeliśmy, że tego guza da się usunąć!

Odżyła nadzieja! W dwa tygodnie Marcin odzyskał siły i chęć do życia. W najbliższą sobotę spełni się jego największe marzenie, by uczestniczyć w Pierwszej Komunii Świętej swojej bratanicy Julci.
Musimy walczyć i nie poddamy się tak łatwo! Niestety potrzebujemy Waszego wsparcia… Operacja musi odbyć się prywatne, a jej koszt to 80 tysięcy złotych…. Dla naszej rodziny to kwota zupełnie nieosiągalna. Jednak Wasza pomoc sprawi, że Marcin dostanie kolejne miesiące, a może i lata życia! Operacja jest szansą, by mój szwagier był z nami jak najdłużej, mógł beztrosko nawić się ze swoimi bratanicami, które tak go uwielbiają. Nie wyobrażają sobie, że wujka mogłoby zabraknąć…
Dziewczynki bardzo kochają wujka i co wieczór modlą się, aby on i babcia wyzdrowieli. Niedawno dotknęła nas kolejna tragedia – śmierć mojego taty, dziadka dziewczynek. Ich drugi dziadek na co dzień opiekuje się chorą na raka żoną i synem… Ile nasza rodzina będzie musiała jeszcze znieść? Nie jesteśmy gotowi na więcej pogrzebów…
Prosimy Was o pomoc, bo nawet najmniejsza wpłata przybliża nas do uratowania Marcina! Udana operacja na pewno doda sił nie tylko jemu, ale także teściowej, która w końcu mogłaby na spokojnie zająć się swoim zdrowiem. Teraz bardziej martwi się o syna…
Z całego serca prosimy – pomóżcie!
Justyna wraz z całą rodziną