

„Mamo wróć, czekamy..." Zostało niewiele czasu, by zebrać środki na leczenie Marii❗️
Fundraiser goal: Roczna rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Roczna rehabilitacja
Fundraiser description
Jednego dnia ktoś jest obok, innego dnia znika. Ta osoba jest Twoim wsparciem, rozmawiacie codziennie, śmiejecie się, a Ty nie wiesz, że to ostatni raz przed tragedią. Nasza mama miała być na zawsze i w pełni sił. Ona jest z nami, ale jakby nie w pełni…
Nasza mama trafiła do szpitala z powodu potwornego i męczącego ją kaszlu. Zapalenie płuc okazało się początkiem naszej tragedii, która trwa do dzisiaj... Nigdy nie zapomnę lawiny informacji, że stan jest zły, że saturacja spada, że mamy być gotowi na wszystko.
Leczenie nie przynosiło rezultatów, a w 5 dobie pobytu w szpitalu doszło do niewydolności oddechowej, konieczne było podłączenie mamy do respiratora. Na skutek tak dużego spadku saturacja doszło do udaru niedokrwiennego.
Mama została przewieziona na OIOM, na którym początkowo nie było miejsc. Byliśmy jak dzieci błądzące we mgle, źli, smutni, rozżaleni i bezsilni! Podczas pobytu na OIOMIE Mamie została podłączona sztuczna nerka, gdyż wyniki badań były bardzo niepokojące. Doszło do wstrząsu septycznego. Baliśmy się każdego telefonu, baliśmy się każdej kolejnej godziny.
Po dwóch tygodniach stabilizowania jej stanu zdrowia, lekarze postanowili wybudzić mamę ze śpiączki farmakologicznej. Niestety, wybudzała się bardzo długo, co zaniepokoiło lekarzy i zadecydowali o dodatkowych badaniach. Z wyników badań dowiedzieliśmy się, że doszło do wielonaczyniowego udaru mózgu z uszkodzeniem pnia mózgu…
Z czasem wracała nadzieja i jej stan się poprawiał. My z kolei byliśmy psychicznie wykończeni, obciążeni mnóstwem okropnych wydarzeń i informacji, które na nas spadły w jednym czasie. Nasze serca rozpadły się na miliony kawałków, a jeszcze tak wiele przed nami.
Mama do czasu tragedii wychowywała naszego brata, który ma Zespół Downa. Mieli swoje ułożone w rytuały życie, które z dnia na dzień prysnęło jak mydlana bańka. Nasz brat nie wie, co dokładnie się stało, ale wie, że mama jest w szpitalu i czeka za nią z utęsknieniem… Jak długo poradzi sobie bez niej?
Mam jest na oddziale rehabilitacji, na którym osiąga małe kroki ku sprawności. Porusza rękoma, delikatnie nogami, wodzi wzrokiem. To cud, za który jesteśmy codziennie wdzięczni, ale… Rekomendowane leczenie powinno trwać w ciągu najbliższego roku od udaru.
Zostało nam 10 tygodni refundowanej rehabilitacji, dalej musimy poradzić sobie sami.
Prosimy o wsparcie, brak leczenie skaże mamę na najgorsze… Koszty klinik to ogromne kwoty, który nie jesteśmy w stanie zebrać sami — pomożesz nam ratować mamę?
Dzieci