Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Walka niepełnosprawnej żony o chorego męża. Pomóż! Ta miłość nie może się skończyć...

Marian Drożdż
Zbiórka zakończona

Walka niepełnosprawnej żony o chorego męża. Pomóż! Ta miłość nie może się skończyć...

24 563,00 zł ( 48.15% )
Wsparły 293 osoby
Goal:

Leczenie operacyjne nowotworu prostaty

Fundraising organizer: Fundacja Siepomaga
Marian Drożdż, 59 years
Jordanów, małopolskie
Rak gruczołowy zrazikowy prostaty
Starts at: 06 April 2021
Ends at: 30 April 2021

Description

                                      …i że Cię nie opuszczę…

Asia i Marian:

W chwili, gdy przypomnieliśmy sobie, czym jest szczęście, na naszej drodze stanęła ciężka choroba – u Mariana zdiagnozowano złośliwego raka stercza… Jak złośliwy hamulec życia,  rak,  chce odebrać nam to szczęście i bezlitośnie odlicza czas do rozstania…

Marian:

Kiedy po raz pierwszy ujrzałem moją Asię, zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia… Nie mogłem jeść, spać ani myśleć o niczym innym… Wiedziałem już, że przez życie chcę iść tylko z nią.

Kiedy pobieraliśmy się, była to najcudowniejsza chwila w moim życiu! Przysięgałem jej wtedy miłość, wierność, szacunek i to, że będę ją nosił na rękach… Do dzisiaj dźwięczą mi w uszach słowa „i że Cię nie opuszczę”…

Asieńko, to prawda, mam śmiertelną chorobę, ale chcę walczyć o siebie po to, żeby nadal patrzeć w Twoje cudne, zielone oczy… Po to, by Ci pomagać i być całym dla Ciebie!

Moja ukochana żona  jest niepełnosprawna, ma chorobę mięśni, która, bez pytania, każdego dnia kradnie jej sprawność. Do ślubu szła jeszcze o własnych siłach… Pamiętam jak mocno trzymaliśmy się wtedy za ręce, żeby dojść do ołtarza!

Od tamtej pory minęło sporo lat… Teraz moja Asia porusza się na wózku inwalidzkim… Jest dzielna. Każdego dnia walczy o siebie, o mnie, o nasze wspólne życie, bo  ciągle nam go mało!  A ja kocham ją jeszcze bardziej!

Asia:

Mojego cudownego męża poznałam w rodzinnym domu – przyjechał wtedy do mojej Mamy zamówić pokrowce do samochodu… Pokrowców nie dostał, dostał za to córkę za żonę. Taka mała zamiana… Trochę jak bajce… A my bardzo chcieliśmy żyć długo i szczęśliwie. 

I nasze życie naprawdę było szczęśliwe, chociaż trudne, ale szczęśliwe.

Mój Marian, tak samo jak ja jest niepełnosprawny. W dzieciństwie został zaszczepiony szczepionką przeciw ospie i skutkiem tego jest niedowład połowiczny. Mimo wszystko dawaliśmy sobie radę…

Marian ciągle się śmieje, że mamy jedną sprawną rękę na cały dom. Czasem myślę, że w naszym życiu nieustannie dział się cud. Właśnie teraz, w obliczu tej strasznej choroby, jaką jest rak, ten cud jest nam bardzo potrzebny…

Marianku, jesteś częścią mnie samej, bardzo Cię kocham, mojego życia bez Ciebie po prostu nie będzie! Nie poradzę sobie bez Ciebie, pamiętaj o tym…

Marian Drożdż

Walka o życie

Jedynym ratunkiem dla Mariana jest operacyjne usunięcie nowotworu. Operacja jest ciężka i obarczona licznymi i bardzo poważnymi powikłaniami.

W sytuacji naszej niepełnosprawności, żeby funkcjonować,  musimy pomagać sobie nawzajem. Robimy to przez całe nasze życie, nawet stało się to dla nas czymś, na swój sposób pięknym, czymś, co wywołuje serdeczny uśmiech podziękowania, błysk w oku, czuły dotyk…

Asiu, nie wyobrażam sobie, że mogę nie dać rady już Ci pomagać, że nasze życie może lec w gruzach..!

Marianku, wiesz przecież, że bez Ciebie sobie nie poradzę..!

Jest jednak światełko w tunelu – operacja z użyciem robota da Vinci, który jest w  stanie zminimalizować powikłania pooperacyjne prawie do zera. Koszt takiej operacji wynosi prawie 50 tysięcy złotych.

Nie mamy takiej kwoty… Jest ona poza naszym zasięgiem, a czas działa na naszą niekorzyść. Prosimy, pomóżcie nam. Każdego, kto zechce pochylić się nad naszym życiem, będziemy mieć w sercu na zawsze.

24 563,00 zł ( 48.15% )
Wsparły 293 osoby

Follow important campaigns