

Od lat pomagam pacjentom, a teraz sama potrzebuję pomocy❗️Walczę z NOWOTWOREM ZŁOŚLIWYM❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Będę walczyć do końca! Obiecałam to sobie i rodzinie...
Mam na imię Mariola i mam 54 lata. Potrzebuję waszej pomocy w starciu z bardzo trudnym przeciwnikiem – nowotworem złośliwym. Od wielu lat jestem pielęgniarką oddziałową w WSS w Jastrzębiu-Zdroju. Pomagałam tysiącom pacjentów i chcę moją misję spełniać dalej. Nie będzie to jednak możliwe, jeśli teraz tej pomocy nie otrzymam sama...
Do tej pory w życiu wyznaczałam sobie przeróżne cele, jednak dziś najważniejszy jest tylko jeden – pokonać raka, wyzdrowieć i przeżyć… Dla mojej rodziny, dla moich kochanych dzieci, dla siebie.
O chorobie dowiedziałam się wiosną zeszłego roku. Przez dłuższy czas doskwierał mi ucisk w okolicach wątroby. Przeszłam podstawowe badania, również ginekologiczne, ale wszystko było w normie. Nie dawało mi to jednak spokoju… Na własną rękę umówiłam się na wizytę do hepatologa. Niestety, moje przeczucia zostały potwierdzone…
Markery nowotworowe, których norma plasuje się w granicy 35 jednostek, u mnie wynosiły aż 300! Były znacząco podwyższone... To oznaczało jedno – coś bardzo niedobrego dzieje się w moim organizmie.
Podczas badania laparoskopowego lekarze pobrali wycinek z mojego jajnika do badania histopatologicznego. Po miesiącu przeszłam operację usunięcia jajników i macicy. Krótko po przyszły wyniki – nowotwór złośliwy jajnika…
To był dla mnie ogromny szok. Zawsze badałam się regularnie, podczas badań USG nie uwidoczniły się żadne zmiany… Gdyby nie moja czujność, mogłabym się dowiedzieć o nim dużo później.

Od tamtego momentu przeszłam w sumie 6 cykli chemioterapii. Bywało różnie… Chemia, którą przyjmowałam była bardzo silna. Zmagam się z powikłaniami, ale dzięki leczeniu wspomagającemu, które podjęłam równocześnie, mam dziś siłę, by walczyć dalej.
Obecnie wyniki kontrolnego tomografu są w porządku. Niestety poziom markerów nowotworowych wzrasta, co oznacza, że w moim organizmie wciąż namnażają się nowe komórki nowotworowe…
Wiedząc o tym, nie mogę czekać z założonymi rękoma, aż “coś” pojawi się na badaniach kontrolnych. Wierzę, że im szybciej będziemy działać, tym mam większą szansę, by całkowicie wyzdrowieć. W tej sytuacji planuję rozpocząć specjalną terapię SOT.
“Jest to leczenie wspomagające tworzone na podstawie kodu genetycznego uzyskiwanego z komórek nowotworowych. Fragmenty najbardziej aktywnych genów komórki nowotworowej wpuszczane z powrotem do organizmu, kierują się bezpośrednio do upośledzonej komórki, przyklejając się do jej bratnich fragmentów. Poprzez to zdublowanie – odczyt zapisu genu zostaje zaburzony. Rozwój wrogich komórek zostaje więc przyblokowany”.
Niestety, przez rok walki z nowotworem wydałam wszystkie oszczędności. Leczenie jest nierefundowane, dlatego muszę zapłacić za nie z własnej kieszeni. Jedno podanie leku kosztuje około 15 tys. złotych...
Moje życie cenię ponad wszystko. Moim jedynym marzeniem jest być zdrową i żyć dla mojej rodziny, dla naszych dzieci i wnuków. Proszę, pomóżcie mi spełnić to pragnienie! Każda wpłata i udostępnienie przybliży mnie do tego pięknego marzenia.
Mariola