
Wypadek, potworna rana, sepsa... i AMPUTACJA❗️Mariusz walczy o sprawność, pomóż mu!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja i zakup protezy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja i zakup protezy
Fundraiser description
14 sierpnia 2025 roku życie naszej rodziny legło w gruzach. Mój brat Mariusz uległ poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Jego stan był bardzo ciężki, dlatego helikopter zabrał go do szpitala w Gorzowie Wielkopolskim. Rozpoczęła się najtrudniejsza walka w jego życiu. Nie wiedzieliśmy, czy przeżyje...
Mariusz doznał ciężkiego, otwartego złamania stopy. W jego nodze było pełno ziemi, kamieni i trawy. Przez kilka tygodni lekarze próbowali ją wyczyścić. Ropa, sączące się rany, kolejne operacje… Mariusz wychodził ze szpitala tylko po to, by po chwili znowu do niego wracać z kolejnymi zakażeniami. Widzieliśmy, jak bardzo cierpi, ale on mimo bólu powtarzał, że się nie podda.

Niestety przyszedł moment, w którym organizm Mariusza zaczął przegrywać. Pojawił się gronkowiec, a później sepsa. Mój brat miał 40 stopni gorączki, trudno było z nim nawiązać kontakt. Baliśmy się, że go stracimy! Lekarze robili wszystko, co tylko w ich mocy, by utrzymać go przy życiu i jednocześnie uratować nogę... Niestety infekcje niszczyły wszystko. To był prawdziwy koszmar, który wydawał się nie mieć końca.
W końcu usłyszeliśmy najgorsze słowa: „Bardzo nam przykro, pojawiła się martwica tkanek i kości. Amputacja jest konieczna, żeby ratować życie pana Mariusza". Mój brat trafi do kliniki w Poznaniu, gdzie rozpoczął się kolejny etap walki: oczyszczanie, długi pobyt w szpitalu i amputacja. Mariusza czeka bardzo długa droga... Przeszczep skóry, ciężka rehabilitacja, a potem proteza.
Mój brat całe życie pracował fizycznie, jako dekarz. Miał mnóstwo energii i planów, wszędzie go było pełno. Od zawsze jego największą pasją były motocykle. To taki jego mały-wielki świat, jego miejsce na ziemi. Dziś leży, nie może się ruszać, walczy z potwornym bólem i świadomością, że jego życie już nigdy nie będzie takie, jak dawniej. A tak bardzo chciałby wsiąść na motocykl razem ze swoimi przyjaciółmi...
Jesteśmy bardzo dużą rodziną. Razem z Mariuszem mamy jeszcze ośmioro rodzeństwa. Staramy się robić wszystko, co tylko w naszej mocy, by pomóc bratu stanąć na nogi – dosłownie i w przenośni. W tej wielkiej tragedii wspiera nas również mama, mimo podeszłego wieku. Wiemy jednak, że sami nie damy rady. Z dnia na dzień koszty się piętrzą: leczenie, dojazdy, proteza, rehabilitacja...

Mariusz się nie poddał, przeszedł przez piekło i nadal walczy. Z całego serca proszę, jako jego siostra, pomóżcie mi walczyć o mojego brata! Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie! Mam świadomość, że nie każdy jest w stanie wesprzeć nas wpłatą, dlatego proszę również o udostępnianie tej zbiórki. Wspólnymi siłami możemy pomóc Mariuszowi odzyskać choćby namiastkę dawnego życia, które tak bardzo kochał.
Wiktoria, siostra Mariusza