
Nowotwór szaleje, pożerając tatę od środka... POMOCY❗️
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne
Fundraiser description
Niełatwo opisać trudną drogę, jaką pokonuje mój tata w walce z chorobą.
Rok temu choroba, jak to zwykle bywa w takich wypadkach, przyszła nagle i niespodziewanie, a po pierwszych diagnozach lekarzy zapadł wyrok. Dowiedzieliśmy się, że tata zmaga się ze złośliwym nowotworem krtani, który nie zamierza go w żaden sposób oszczędzać. Co gorsza, doszło do przerzutów na węzły chłonne i lewą część gardła.
Tata jako człowiek, który zawsze był dla mnie największą inspiracją i wzorem, nigdy się nie poddawał. Tak jest również tym razem. Postanowił pokonać chorobę. Od tamtej pory przeszedł już trzy bardzo poważne operacje, które miały być dopiero wstępem do długotrwałej i bolesnej terapii nowotworowej.
Niestety, podczas jednego z zabiegów doszło do komplikacji skutkującej udarem mózgu. Od tej pory tata zmaga się już nie tylko ze skutkami choroby nowotworowej, ale toczy często nierówną walkę na dwóch frontach.
W efekcie przebytych operacji i zaistniałych komplikacji tata ma sparaliżowaną lewą stronę ciała, oddycha przez tracheostomię, czyli specjalnie wprowadzoną do tchawicy rurkę tracheostomijną i odżywia się dojelitowo przez PEG.
Po nieudanym zabiegu lekarze wydali kolejny wyrok – stwierdzili, że nie są w stanie podjąć się dalszego leczenia taty, a żaden ze szpitali nie chciał go już przyjąć. Diagnoza brzmiała bowiem jednoznacznie: Pacjent miał nigdy nie wstać z łóżka!

Nadzieję znaleźliśmy w prywatnym ośrodku rehabilitacji i leczenia poudarowego. Dziś, dzięki swojej ogromnej determinacji i pracy rehabilitantów, tata stawia pierwsze kroki! Jego stan zdrowia się poprawił, a lekarz laryngolog powiedział, że po zakończonym leczeniu poudarowym można stosować chemioterapię i radioterapię. Jest to jedyna szansa na przeżycie, ponieważ nowotwór nadal szaleje w jego organizmie, pożerając go od środka. Trwa walka z czasem!
Stąd zwracam się do Was z ogromną prośbą. Leczenie, które trwa już ponad rok, a którego nie wolno przerwać, odbywa się nie tylko na sali rehabilitacyjnej i jest ogromnym wyzwaniem finansowym. Wydane już dziesiątki tysięcy na leczenie są jedynie niewielkim fragmentem w całym procesie. Koszt samej kliniki to 20 tys. miesięcznie, a do tego dochodzą nierefundowane leki, które co miesiąc trzeba wykupić, specjalne środki higieniczne oraz wizyty lekarzy specjalistów!
Gdybym mogła, sprzedałabym wszystko i oddała nawet własne zdrowie, ale nie mogę. W związku z tym postanowiłam zorganizować tę zbiórkę. Marzeniem moim, mamy i siostry jest tylko to, aby tata wrócił już do domu.
Agata, córka