

PILNE❗️Mam tylko kilka tygodni, aby uzbierać na nierefundowany lek dla mojej żony❗️
Fundraiser goal: Zakup nierefundowanego leku
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Zakup nierefundowanego leku
Fundraiser description
Gdybym mógł, sięgnąłbym po gwiazdkę z nieba dla mojej ukochanej żony. Jednak dziś nie ucieszyłaby ona jej tak bardzo, jak gwarancja, że pokona okrutną chorobę. Nigdy w życiu się tak nie bałem. NOWOTWÓR stał się nieodłączną częścią naszej rzeczywistości i nic nie wskazuje na to, że szybko nas opuści…
W styczniu 2024 roku Marta wyczuła niewielkiego guzka w swojej piersi. Żona niezwłocznie udała się na konsultację do ginekologa. Ten podczas badania USG potwierdził, że coś niedobrego dzieje się w jej organizmie i skierował na biopsję.
Byliśmy przerażeni i nie mogliśmy dłużej czekać, dlatego kolejne badania wykonywaliśmy już prywatnie. Kiedy przyszły wyniki, nasz świat rozpadł się na miliony kawałeczków… To był szok! U Marty wykryto złośliwy nowotwór piersi!

Marzyłem, aby ktoś mnie uszczypnął i powiedział, że to wyłącznie zły sen. Niestety tak się nie stało… Początkowo nawet nie byliśmy w stanie powiedzieć o diagnozie naszym synom. Wiem jednak, że nasze grobowe nastroje zdradzały powagę sytuacji. Dziś oni też bardzo cierpią i boją się o swoją ukochaną mamę.
Marta przeszła pierwszą chemioterapię w połowie marca 2024 roku. To dopiero początek leczenia, a już jej organizm odmawia posłuszeństwa. Żona podnosi się na chwilę z łóżka, ale nawet po przejściu kilku kroków zaczyna łapać zadyszkę. Aż nie chce się wierzyć, że jeszcze niedawno nic jej nie było! Kilka dni temu zauważyliśmy jak garściami wypadają jej włosy. W moich oczach jest nadal tak samo piękna, ale rozumiem, że pęka jej serce…
Nowotwór, z którym walczy Marta jest bardzo groźny. Przed nią kolejne podania chemii czerwonej, a następnie dalsza terapia chemią białą i operacja usunięcia guza. Lekarze zalecają nam jednak wprowadzenie leku, który mógłby zatrzymać namnażanie się komórek rakowych i rozsiewanie na pozostałe organy. Niestety terapia podania specjalistycznego leku jest niesamowicie droga, a w naszym przypadku dodatkowo nie jest refundowana…

Rozrywa mi to serce, bo nie dam rady sam uratować mojej żony! Zamierzam zawsze jej strzec, walczyć o jej życie i zdrowie, dopełniać złożonych obietnic na ślubnym kobiercu, ale niestety nie jestem w stanie w tak krótkim czasie pozyskać tak ogromnych środków! W przypadku zastosowania tego leku konieczne jest przyjęcie (na chwilę obecną) pięciu dawek specyfiku, których łączna wartość została oszacowana na kwotę około 45 000 złotych! A na zgromadzenie środków mam zaledwie kilka tygodni...
Kosztów z każdym dniem przybywa, a to przecież dopiero początek. Wszyscy wiemy, z czym wiąże się nowotwór, jest to choroba, której praktycznie każdy się obawia. Nie mogę dopuścić, aby moja żona przegrała tę nierówną walkę, a chłopcy stracili swoją mamę… Dlatego błagam, wesprzyj nas, chociaż najmniejszą kwotą! Nie mogę zagwarantować Ci niczego w zamian, ale wierzę, że dobro do Ciebie wróci!
Michał, mąż Marty