

Mam wrażenie, że ten katalog nieszczęść coraz bardziej się powiększa!
Fundraiser goal: Rehabilitacja, zakup sprzętu
Donate via text
Fundraiser goal: Rehabilitacja, zakup sprzętu
Fundraiser description
Czekałam na nią. Nie mogłam doczekać się, aż spojrzymy sobie w oczy, jak ściśnie mój palec, a ja powiem wtedy: „Witaj moja Kruszynko”. Moja malutka córeczka też się chyba nie mogła doczekać naszego spotkania, bo przyszła na świat dużo za wcześnie!
23. tydzień ciąży, czyli szósty miesiąc i drugi trymestr. To było zdecydowanie za wcześnie! W takim przypadku życie dziecka jest praktycznie zagrożone!
Tak było z moją Marysią. Z sali porodowej, w skrajnie ciężkim stanie, trafiła nie w moje ramiona, lecz do innego szpitala. Niemal natychmiast została podłączona do respiratora. Potem wystąpił WYLEW KRWI DO MÓZGU i okazało się, że jest zakażona trudną do zwalczenia bakterią.

Życie Marysi dopiero się rozpoczęło i mogło skończyć w każdej chwili! Czułam, że sama powoli umierałam… Mieszanka strachu, rozpaczy i bezradności odbierała mi oddech…
Od tamtej pory minęło ponad 8 lat. Dzieciństwo mojej córeczki nie jest beztroskie, lecz trudne, smutne, naznaczone cierpieniem i ciągłą walką. Mam wrażenie, że ten katalog nieszczęść coraz bardziej się powiększa!
Kolejni przeciwnicy pojawiali się w naszym życiu, wykonując coraz to cięższe ciosy: czterokończynowe porażenie mózgowe, padaczka, krótkowzroczność i oczopląs. Przez torbielowatość nerek, żyję w ciągłym napięciu… Jeżeli wyniki badań będą się pogarszać, Marysię może czekać w przyszłości przeszczep!

Moje dziecko nie chodzi i nie mówi. Potrzebuje wsparcia niemal w każdym aspekcie funkcjonowania! Życie nas nie rozpieszcza, nie chcę się skarżyć, ale po prostu nie daję już rady…
Nie stać nas na specjalistyczny sprzęt ani rehabilitację, które są konieczne dla przyszłości mojej córeczki. W domu nie mamy warunków do prowadzenia rehabilitacji…
Marzę, aby Marysia wzięła udział w turnusach rehabilitacyjnych. To nasze światełko, iskierka nadziei, której nie mogę porzucić!

Błagam, nie zostawiaj mojej córki samej. W obecnych czasach jest nam coraz trudniej. Robię co mogę, aby zadbać o mój najdroższy Skarb, ale dotarłam już do ściany. Wstydzę się prosić o pomoc, jednak nie mam innej możliwości.
Każdy gest, nawet ten najmniejszy, jest na wagę złota. Pomóżcie mojej Marysi, aby stała się sprawniejsza, aby dostała szansę na lepsze jutro i dzieciństwo, na które zasługuje.
Magdalena, mama