Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Mama Marysi umarła na raka. Samotny tata prosi o pomoc dla swojej ciężko chorej córeczki!

Marysia Rus
Campaign finished

Mama Marysi umarła na raka. Samotny tata prosi o pomoc dla swojej ciężko chorej córeczki!

37 579,00 zł ( 100.4% )
Donated by 699 people
Campaign goal:

Wózek inwalidzki, turnusy rehabilitacyjne

Marysia Rus, 15 years
Poznań, wielkopolskie
Mózgowe porażenie dziecięce z niedowładem kończyn dolnych
Starts at: 26 March 2020
Ends at: 01 October 2021

Previous campaigns:

Marysia Rus
7 006,17 zł ( 100.08% )
135 donors
26.03.2015 - 11.04.2015

NF Walker

7 006,17 zł ( 100.08% )

NF Walker

Campaign description

Jeszcze niedawno byliśmy szczęśliwą rodziną. Marysia miała mnie i swoją ukochaną mamę... Chorobie córeczki i walce o jej zdrowie podporządkowaliśmy wszystko. Potem spadła na nas kolejna tragedia... Mama Marysi zachorowała na raka. Zmarła nagle... Dziś jestem dla mojej chorej córeczki i mamą, i tatą... Kocham za dwoje, bo Marysia ma tylko mnie. Proszę, pomóż nam!

14 lat temu na świecie pojawiła się Marysia. Ogromną radość, którą w jednej chwili zburzyła wiadomość „Państwa córka nigdy nie będzie chodzić. Ma mózgowe porażenie dziecięce”. W głowie tysiące myśli, na policzkach łzy, w sercu strach. Ogromna miłość do dziecka dała nam siłę do dalszej walki.

Marysia Rus

Marysię i jej mamę łączyła wyjątkowa więź. To ona dodawała jej otuchy podczas wielogodzinnych, niezwykle bolesnych ćwiczeń. To ona pomagała przy każdej codziennej czynności. Była tuż obok, gdy Marysia po nocy otwierała oczy. Przy niej zasypiała. Zawoziła na ćwiczenia oraz odbierała ze szkoły. Szybko okazało się, że rehabilitacja na NFZ to fikcja, ilość zajęć jest stanowczo za mała. Za wszystko musieliśmy płacić, ciągle brakowało pieniędzy...  Ja zająłem się pracą, żeby utrzymać rodzinę i zapłacić za leczenie i rehabilitację. Innego wyjścia nie było. W najgorszych koszmarach nie sądziłem, że będę jedynym rodzicem, który zostanie Marysi... Że choroba dziecka to nie jedyna tragedia, która spotka naszą rodzinę.

Dla mojej żony najważniejsza była Marysia i jej dobro. Jej zdrowie było dla niej na drugim miejscu. Czasem bolał ją brzuch, cierpiała na niestrawność... Nikt jednak nie przypuszczał, że to coś więcej niż zwykłe problemy z jedzeniem. Że powoli zabiera ją śmierć. Aż do tamtej listopadowej nocy... Żona czuła, jakby coś wybuchło w jej brzuchu. Szpital i diagnoza: rak... Niestraszne były jej chemie, utrata włosów czy osłabienie. Martwiła się tylko, co będzie z Marysią, gdy ona będzie musiała być w szpitalu. Czy damy sobie bez niej radę...

Nie brała pod uwagę, że choroba odbierze jej życie. Pełna uśmiechu i nieustającej dobroci nie chciała martwić i stresować Marysi. Do końca swoich dni walczyła nie tylko z nowotworem, chorobą Marysi, ale także z urzędami, terminami, wnioskami, formalnościami i prośbami o pomoc. Wszystko dla naszej córeczki... Zmarła nagle, w nocy. Została po niej pustka, której nigdy nic i nikt nie będzie w stanie wypełnić.

Marysia Rus

Każdy z nas ogromnie przeżył tę stratę. Nie można było jednak rozpaczać, załamać się. Trzeba było otrzeć łzy, zacisnąć zęby, żyć i walczyć dla niej. Dla Marysi. Wiem, że moja żona by tego chciała... Kontynuuje jej ciężką pracę. Córka stała się dla mnie całym światem. Dziś to ja pamiętam o ćwiczeniach, zawożę na rehabiitację, walczę o to, by była jak najbardziej samodzielna... I martwię się - co z nią będzie, kiedy mnie zabraknie?

Córka zrobiła bardzo duże postępy. Każde zajęcia usprawniają ją coraz bardziej. Jednak, jak na razie, nie spełniło się jedno z największych marzeń Marysi. To o chodzeniu. Dlatego potrzebujemy kupić Marysi nowy wózek, ponieważ ze starego już wyrasta. Chcę także, aby córka pojechała w tym roku na turnusy rehabilitacyjne, na których robi największe postępy.

Nie wstydem jest prosić, wstydem jest się poddać. Ja w walce o zdrowie mojej córeczki nie poddam się nigdy! Z całego proszę o Twoją pomoc.

Paweł, tata Marysi

37 579,00 zł ( 100.4% )
Donated by 699 people

Follow important campaigns