

Wrzący płyn chłodniczy poparzył jej ciało❗️Mama i żona walczy o sprawność❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
To był zwykły dzień. Niedziela 10 września. Chcieliśmy razem z żoną przejechać się po wiosce. Nagle coś poszło nie tak. Usłyszeliśmy dźwięk wystrzału i zza kierownicy, prosto na nogi mojej żony zaczął wylewać się wrzący płyn chłodniczy.
Pamiętam, że krzyknąłem, by hamowała. Marzena za to krzyczała, że parzy. Na tylnym siedzeniu siedziało nasze dwuletnie dziecko i całe szczęście w samochodzie otwarty był szyber dach. Ponieważ w jednej chwili gorąca para była wszędzie.
Chwyciłem kierownicę i zaciągnąłem hamulec ręczny. Wszystko potem działo się bardzo szybko. Zadzwoniłem po brata i zawieźliśmy żonę do szpitala. Tam przeszła operację, a po 5 dniach stwierdzono, jak głębokie były obrażenia.
Oparzenie termiczne III stopnia. Pierwszy przeszczep był ogromny. Z uda Marzeny pobrali tkankę wielkości zwykłego zeszytu. Ale największa rana jest pod prawą stopą, którą żona naciskała hamulec. Potrzebna jest druga operacja, bo wdała się martwica.
Wspominając te chwile, myśląc o jej ranach, o bólu, jaki zniosła i dalej znosi moja żona, czuję, jak coś ściska mi serce. Mamy trójkę dzieci, najstarsze mają 13 i 15 lat i bardzo doskwiera im brak mamy. A nawet nie mają możliwości, żeby się z nią zobaczyć.
Ze względu na zagrożenia infekcji, widzenia mogą się odbywać tylko za zgodą lekarza. Dlatego sam nie wiem kiedy będę mógł zobaczyć się z Marzeną. Wiem jedynie, że jej też jest bardzo ciężko, ale nie zamierza się poddawać w walce o sprawność. Ja też nie w walce o nią.
Wiemy, że oprócz operacji czeka nas długa i intensywna rehabilitacja. Ja wciąż pracuję, ale to za mało. Dlatego bardzo proszę o każdą, choćby najmniejszą pomoc, byśmy mogli przygotować się na dalszą walkę o Marzenę. Proszę o każdą nadzieję, że ta tragedia zostanie jedynie złym wspomnieniem.
Marcin