

Patrzę na syna i chcę wierzyć, że do mnie wróci – proszę, pomóż Mateuszowi w walce ze skutkami malformacji!
Fundraiser goal: Kontynuacja rehabilitacji
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
1 Regular Donor
Join- Kasiahas been supporting for 3 months
Fundraiser goal: Kontynuacja rehabilitacji
Fundraiser description
Mój syn, Mateusz, niedawno wkroczył w dorosłość. Chciał rozpocząć samodzielne życie, miał wiele marzeń i planów. Niestety, zamiast tego musiał zmierzyć się z okrutnym przeciwnikiem – malformacją mózgowia, która przesunęła w czasie wszystkie jego cele...
Wiedzieliśmy o chorobie Mateusza od dawna. Została ona rozpoznana we wczesnym dzieciństwie. Niestety nie można jej zoperować, więc jedyne, co mogliśmy zrobić, to kontrolować jego stan. Mój ukochany syn latami rozwijał się prawidłowo. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że malformacja zaatakuje znienacka.
Na początku maja 2024 roku u Mateusza wystąpiły zaburzenia świadomości. Był bardzo osłabiony, miał trudność z rozumieniem komunikatów. Stan syna od razu mnie zaniepokoił. Bardzo bałem się, że sytuacja sprzed roku się powtórzy, a choroba znów sparaliżuje jego lewą stronę ciała. Postanowiliśmy udać się na SOR.

W szpitalu podano Mateuszowi leki. Jego stan był stabilny, więc wysłano nas do domu. Na kontrolnej wizycie stało się jednak najgorsze. Mój syn dostał nagłego, niespodziewanego ataku padaczki, którego nie dało się uspokoić…
Lekarze wprowadzili go w stan śpiączki na dwa tygodnie. Gdy tylko go wybudzali, padaczka na nowo atakowała. Mateusz nie reagował na żadne podawane przez nich leki. Kiedy po miesiącu udało się znaleźć odpowiedni środek, a stan syna się ustabilizował, podjęto decyzję o przetransportowaniu go do ośrodka rehabilitacyjnego.

Cieszyłem się, że najgorsze jest już za nim. Niestety, radość trwała jedynie dwa dni. Kolejny atak padaczki doprowadził do następnych dni spędzonych w śpiączce… Lekarze mówią, że malformacji Mateusza nie da się zoperować. Priorytetem jest teraz farmakoterapia i bardzo kosztowna rehabilitacja.
Obecnie Mateusz otwiera oczy, ale nie wiem, czy mnie widzi. Patrzę na niego z nadzieją, że do mnie wróci. Codziennie o nim myślę i wierzę, że mimo napadów padaczki i tego milczenia, które mnie boli, on wciąż tam jest...

Dzięki Wam syn może walczyć o powrót do sprawności w czasie rehabilitacji. Zaczyna prostować lewą nogę i jest bardzo dzielny. Ja przygotowuję się na jego powrót i buduję miejsce, w którym będzie miał spokój, bliskość i profesjonalną opiekę. Jednak to wszystko wiąże się z bardzo wysokimi kosztami...
Proszę, bądźcie z Mateuszem. Przekażcie choćby symboliczną wpłatę i udostępnijcie zbiórkę. Wierzę, że razem z Wami uda się sprawić, że mój syn odzyska dawne życie...
Tata Mateusza