Mateusz Zapałyło - main photo

Moje matczyne serce rozerwało się na strzępy❗️Nawet nie wiem, czy Mateusz mnie pamięta... POMOCY!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym

Fundraiser organizer:
Mateusz Zapałyło, 31 years old
Kraków
Urazowy krwotok podtwardówkowy, ostra niewydolność oddechowa, stan po zabiegu kraniotomii, niedowład kończyn po prawej stronie
Starts on: 11 September 2026
Ends on: 10 December 2026
PLN 12,280(3.85%)
Still needed: PLN 306,869
DonateDonated by 211 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
1015981
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax1015981 Mateusz

Recurring donation

1 monthly supporter
Regular support provides Mateusz a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Learn more about Recurring Donations
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month
  • Anonymous
    Anonymoushas been supporting for 1 month

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym

Fundraiser organizer:
Mateusz Zapałyło, 31 years old
Kraków
Urazowy krwotok podtwardówkowy, ostra niewydolność oddechowa, stan po zabiegu kraniotomii, niedowład kończyn po prawej stronie
Starts on: 11 September 2026
Ends on: 10 December 2026

Fundraiser description

Byłam w Norwegii, tam mieszkam i pracuję, kiedy dostałam telefon, że mój syn jest w szpitalu, że jego stan jest bardzo ciężki, że walczy o życie. Moje matczyne serce rozerwało się na strzępy. Nigdy nie czułam takiego strachu. 

To była niedziela, 23 sierpnia 2026 roku. Nieszczęśliwy bieg zdarzeń sprawił, że Mateusz upadł i mocno uderzył głową w twardą nawierzchnię. Przechodnie znaleźli go leżącego na chodniku, od razu wezwali karetkę. Trafił do szpitala, gdzie niezwłocznie przeprowadzono operację ratującą życie. Moja siostra była na miejscu, to ona cały czas informowała mnie o tym, co się dzieje, kiedy ja szukałam najbliższego lotu do Polski. 

Na miejsce dotarłam w poniedziałek. Kiedy zobaczyłam swojego syna w szpitalnym łóżku, na OIOM-ie, w śpiączce, ze zniekształconą głową, załamałam się. Jestem pewna, że dla każdej matki to musi być przerażający widok. I nie życzę go nikomu. 

Nie mogę uwierzyć w to, że ta tragiczna historia dotyczy mojego syna. Dobrego, uczynnego chłopaka, który zawsze podchodził do drugiego człowieka z sercem na dłoni. Jeszcze dzień przed wypadkiem Mateusz był u babci, jadł z nią obiad, rozmawiał ze swoją ciocią... Nigdy nie mogłam wyjść z podziwu, gdy patrzyłam na jego piękne rysunki. Jest bardzo uzdolniony, zawsze był aktywny, uwielbiał sport, bardzo dużo jeździł na rowerze... A teraz? Teraz leży w szpitalnej sali i patrzy na mnie pustymi oczami. 

Mateusz Zapałyło

Mateusz przez wiele dni walczył na oddziale intensywnej terapii, podłączony do respiratora. Przebywał w śpiączce do 4 września. Kiedy się wybudził, poczułam nadzieję. Niestety, tylko na chwilę. Kontakt z synem jest znikomy, mówi tylko pojedyncze słowa, ale prawdopodobnie wypowiada je nieświadomie. Cała prawa strona jego ciała jest niesprawna. 

Cały czas czuwam przy jego łóżku, trzymam za rękę i modlę się o cud. Patrzę na swoje dziecko i zastanawiam się, czy mnie pamięta, czy wie, kim jestem. Czasem widzę, jak się uśmiechnie, czasem spojrzy tak, jakby rozumiał, jakby wiedział. Ale boję się, że to tylko moja wyobraźnia, że to moja złudna nadzieja. 

Lekarze boją się mówić na temat przyszłości. Nie dają nam złudnej nadziei, ale też jej nie odbierają. Teraz najważniejsza jest rehabilitacja, opieka logopedy oraz neurologopedy. To w intensywnych ćwiczeniach jest cień szansy na to, że Mateusz odzyska świadomość i wróci do sprawności. 

Rehabilitacja, którą syn ma zapewnioną na oddziale, przynosi znikome efekty. Jest jej za mało, by można było mówić o jakiejkolwiek poprawie. Mateusz potrzebuje większej ilości godzin ze specjalistami, w których pokładamy teraz nadzieję. Chciałabym zapewnić mu pobyt w ośrodku, w którym otrzyma odpowiednią pomoc, gdzie zyska szansę na powrót do życia, które utracił. Ale koszt, jaki się z tym wiąże, już jest ogromny, a to przecież początek naszej długiej i trudnej drogi. 

Nie mam środków, by sprostać tym wszystkim wydatkom. Ale jestem matką i zrobię wszystko, żeby uratować swoje dziecko. Dlatego z oczami pełnymi łez i sercem rozerwanym na milion kawałków staję przed Wami i proszę o pomoc. Błagam, podarujcie mojemu synowi szansę na odzyskanie życia, które tak bardzo kochał!

Monika, mama Mateusza

Select a tag
Sort by
  • Zuzia
    Zuzia
    PLN 20

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN X

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 10

    Share

  • Max
    Max
    PLN 5

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN X

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN X

    Share