
Wycieczka do Ameryki miała być spełnieniem marzeń... Wybuch biokominka zamienił ją w KOSZMAR❗️Oparzenia zajęły prawie 80% ciała – RATUJ MICHAŁA❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Wyjazd do Ameryki miał być dla mojego syna spełnieniem marzenia na 26. urodziny. Jedno tragiczne wydarzenie – wybuch biokominka – sprawiło, że to, co miało być piękną i niezapomnianą przygodą, zmieniło się w dramatyczną walkę o życie. Michał doznał rozległych oparzeń obejmujących prawie 80% powierzchni ciała, z czego 40% stanowiły oparzenia III stopnia.
Przez pół roku przebywał w nowojorskim szpitalu, w tym przez około dwa miesiące był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Przeszedł wiele operacji i przeszczepów skóry, dzięki którym udało się uratować jego życie. Niestety, oparzenia pozostawiły trwałe następstwa. Długotrwałe leczenie i unieruchomienie doprowadziły do zaniku mięśni i uszkodzenia nerwów kończyn górnych, co znacznie ogranicza ruchomość. Michała czekają kolejne operacje plastyczne, a przede wszystkim wielomiesięczna, intensywna rehabilitacja, od której zależy, ile sprawności uda mu się odzyskać.

Od lipca, po zgodzie lekarzy na długą podróż samolotem, Michał jest już w Polsce. Każdego dnia walczy o powrót do możliwie normalnego życia. Mieszka z żoną w wynajętym mieszkaniu. Niestety, ze względu na konieczność stałych zabiegów pielęgnacyjnych i pomocy w codziennym funkcjonowaniu, synowa nie mogła podjąć pracy.
Codzienna pielęgnacja wymaga specjalistycznych kremów i opatrunków, konieczne są suplementy wspomagające regenerację organizmu, częste wizyty u lekarzy specjalistów oraz dojazdy do szpitali i ośrodków rehabilitacyjnych.
Do tego dojdą wydatki związane z planowanymi zabiegami i rehabilitacją. To wszystko przekracza nasze rodzinne możliwości finansowe. Posiadane dotąd oszczędności pochłonięte zostały przez koszty związane z pobytem i leczeniem w USA oraz koszty powrotu syna do kraju.

Od 2014 roku, po śmiertelnym wypadku motocyklowym mojego męża, wychowywałam syna samotnie. Nadal jestem sama i utrzymuję się z 1 pensji. Syn na ten moment pobiera świadczenie rehabilitacyjne przyznane mu do 10 listopada. Ja jako matka pomagam, jak mogę w niezbędnych zakupach środków opatrunkowych i do pielęgnacji skóry, zakupie odżywek, a także w transporcie na wizyty u specjalistów i na rehabilitację. Synowa nie ma prawa jazdy. W miarę możliwości staram się też pomagać innym, jestem Honorowym Krwiodawcą.
Dlatego zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie. Michał wygrał walkę o życie, ale teraz każda, nawet najmniejsza pomoc, przybliży go do odzyskania sprawności i da mu szansę na większą samodzielność.
Mama Michała, Ewelina