
Po śmierci kolegi wykonałem profilaktyczne badania... Diagnoza? Nowotwór złośliwy mózgu❗️Jestem mężem i tatą dwóch cudownych chłopców – błagam, RATUJ❗️
Fundraiser goal: Inhalator wodoru, leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Inhalator wodoru, leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Fundraiser description
Nie było żadnych objawów. Na badania zdecydowałem się profilaktycznie, po śmierci mojego kolegi. W domu miałem żonę i dwójkę maleńkich synów. Chciałem zadbać o swoje zdrowie i upewnić się, że wszystko jest w porządku. Nie było. Rezonans magnetyczny wykazał zmianę w mózgu.
Usłyszałem, że nie ma powodu do paniki. Że zmiana jest „do obserwacji”. W międzyczasie pojawiły się u mnie problemy z koncentracją. Bardzo niepewnie czułem się także za kierownicą. Myślałem, że może to zwyczajne zmęczenie? Ale jednak w głębi ducha wiedziałem, że coś jest nie tak!
W grudniu zeszłego roku poszedłem do lekarza rodzinnego i poprosiłem o skierowanie do neurologa. Usłyszałem, że termin na rezonans jest dopiero na czerwiec. Wiedziałem, że nie mogę tyle czekać, dlatego w lutym wykonałem badanie prywatnie. Wyniki były przerażające.
Progresja. „To coś” w mojej głowie urosło. Nowotwór złośliwy mózgu.
Gdy usłyszałem diagnozę, łzy same popłynęły po mojej twarzy. Nie było czasu do stracenia. 11 maja odbyła się operacja usunięcia nowotworu. Tak bardzo cieszyłem się, że udało się go wyciąć w całości… Będę żył! Będę z moją żoną, Judytą i naszymi chłopcami!
2 miesiące. Tylko tyle trwała ulga. Już w lipcu świat zawalił się po raz kolejny. WZNOWA. Znowu stanąłem do walki o moje życie. Radioterapia, 30 naświetlań. Wyniki rezonansu były jednak takie same jak przed rozpoczęciem leczenia. Poczułem, jakbym spadał w otchłań.
Kolejnym krokiem zaproponowanym przez lekarzy jest chemioterapia. Chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by wygrać walkę z tym potworem. Walczę nie tylko dla siebie, ale też dla żony i synów – 11-letniego Alanka oraz 7-letniego Aleksa.
Z każdym kolejnym dniem nowotwór coraz bardziej daje o sobie znać. Rosną problemy z koncentracją i pamięcią. Niestety, koszty walki o życie są zawrotne… Wizyty u specjalistów, leki, rehabilitacja czy zakup wspomagającego leczenie inhalatora wodorowego to ogromne wydatki…
Proszę Was… Pomóżcie mi! Niedawno skończyłem 40 lat, mam dwóch cudownych synków i kochającą żonę. To nie jest jeszcze mój czas… Chcę zestarzeć się razem z Judytką i patrzeć jak dorasta Alanek i Aleks… Każda wpłata to dla mnie szansa na życie.
Michał