

Diagnoza przyszła w 8. miesiącu ciąży... Dziś Michaś jest sparaliżowany od pasa w dół! Prosimy o wsparcie dla naszego synka!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jesteśmy rodzicami Michasia – naszego kochanego, dzielnego Promyczka, który w sierpniu skończył roczek. Od chwili narodzin synek zmaga się z niepełnosprawnością, która coraz bardziej daje o sobie znać. Z każdym dniem staje się cięższy, a my coraz częściej nie mamy już sił, by nosić go wszędzie na rękach… A on tak bardzo chce poznawać świat: dotykać, oglądać, czuć! Niestety, nie jest w stanie samodzielnie się podciągnąć, usiąść, a tym bardziej postawić pierwszego kroczku.
Nasza historia zaczęła się od radości, która w jednej chwili zamieniła się w strach. W ósmym miesiącu ciąży usłyszeliśmy diagnozę, która złamała nam serca: rozszczep kręgosłupa. To był moment, w którym świat się zatrzymał. Nie wiedzieliśmy, co będzie dalej. Płakaliśmy z bezsilności, ale wiedzieliśmy jedno: zrobimy wszystko, by nasz synek żył i był szczęśliwy.
Zaraz po narodzinach Michaś trafił na stół operacyjny. Miał zaledwie kilka godzin, gdy przeszedł swoją pierwszą poważną operację kręgosłupa. Potem przyszły kolejne dramatyczne chwile: sączący się płyn rdzeniowo-mózgowy, następna operacja, a w konsekwencji wodogłowie i konieczność wstawienia zastawki. Do tego transfuzja krwi, bo nasz maleńki synek stracił jej tak wiele, że jego życie znów zawisło na włosku. Michaś miał wtedy zaledwie miesiąc. Miesiąc życia, a już tyle bólu, cierpienia, łez i strachu.
Po ponad dwóch miesiącach w szpitalu w końcu mogliśmy zabrać go do domu. Od tego czasu nasza codzienność to nieustanna walka o każdy dzień, o każdy drobny postęp. Michaś jest sparaliżowany od pasa w dół. Nie porusza nóżkami. Jest stale cewnikowany. Choć lekarze nie dają gwarancji, że kiedykolwiek stanie na nogi – nie tracimy nadziei.
Nasz synek codziennie dzielnie ćwiczy. Dzięki regularnej fizjoterapii zaczynają pojawiać się pierwsze, maleńkie postępy. Każdy z nich to dla nas cud. Niestety, mimo wszelkich starań, nie jesteśmy w stanie pokryć samodzielnie wszystkich kosztów związanych z leczeniem i rehabilitacją.
Dlatego prosimy, pomóżcie naszemu Michasiowi stanąć na nóżki. Dajcie mu szansę, by pewnego dnia mógł samodzielnie iść przez świat pewnym krokiem, a nie jedynie obserwować go z naszych ramion…
Rodzice Michasia