
Mój syn marzy o tym, by móc wstać z łóżka i zrobić choć jeden krok na własnych nogach. Proszę, pomóż!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, likwidacja barier architektonicznych
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, likwidacja barier architektonicznych
Fundraiser description
Kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży, byliśmy przeszczęśliwi. Narodziny dziecka były jak spełnienie naszych największych marzeń. Z utęsknieniem czekaliśmy na dzień, w którym będziemy mogli wziąć w ramiona naszego ukochanego synka.
Los jednak wystawił nas na próbę. Zamiast szczęścia w dzień narodzin, ogarnął nas strach i bezgraniczny lęk. Podczas porodu doszło do wylewu krwi do mózgu III i IV stopnia, który odcisnął swoje piętno na zdrowiu naszego dziecka. U Michała zdiagnozowano mózgowe porażenie dziecięce.
Od tamtego dnia minęło ponad 17 lat, a my wciąż, nieustannie i z takim samym zapałem walczymy o kolejny postęp. Choć bywało bardzo trudno, dawaliśmy radę. Mimo że nasze życie wyglądało jak balansowanie na linie nad przepaścią, osiągnęliśmy względną równowagę, którą dziś z trudem udaje nam się zachować.
Michał w ciągu ostatnich dwóch lat przeszedł szereg operacji ortopedycznych. Ma w ciele mnóstwo śrub, blaszek i gwoździ, które zapobiegają neurogennym deformacjom nóg. Od dwóch lat jest osobą leżącą – raz z gipsem raz na jednej, raz na drugiej.
Powikłania po skomplikowanej serii operacji spowodowały poważne uszkodzenia biodra. Do dziś syn ma gips na biodrach i wciąż leży. Nigdy się jednak nie poddaje. W chwilach słabości powtarza swoje motto życiowe: „bądź dobrej myśli, po co masz być złej?”.

Zaczynamy powoli ostrożną rehabilitację. Musimy wypracować mięśnie, które utracił po przymusowej pooperacyjnej bezczynności. Czeka nas wiele pracy! Musimy rozruszać to biedne, wychudzone i doświadczone cierpieniem ciało! Michał marzy o tym, by wstać z łóżka i cieszyć się życiem – tak mocno, jak tylko potrafi.
Michał bardzo interesuje się radiem i chciałby związać z nim swoją przyszłość. Codziennie słucha audycji i felietonów Tomasza Olbratowskiego. Sam też często pisze własne. To hobby, któremu poświęca dużo czasu, pomaga mu poradzić sobie z ograniczeniami, jakie postawiła na jego drodze nieuleczalna choroba.
Z niecierpliwością i ogromną nadzieją czekamy na dzień, w którym Michał będzie mógł zacząć korzystać z endoprotezy. Wszyscy mocno wierzymy w to, że uda mu się stanąć na własne nogi. To jego jedyna nadzieja na samodzielność.
Mimo że sama zmagam się z problemami zdrowotnymi i od ponad 4 lat leczę się onkologicznie, rodzina daje mi siłę do dalszej walki. Wciąż mam nadzieję i głęboko wierzę, że razem uda nam się pokonać przeciwności złego losu.
Niestety, walka, którą toczymy każdego dnia, niesie ze sobą ogrom kosztów, a nam coraz trudniej im sprostać. Dlatego z sercem pełnym lęku i ogromną wdzięcznością za pomoc w poprzedniej zbiórce dziś znów proszę o wsparcie. Będę wdzięczna za każdy gest!
Mama Michała, Monika
