

Michał Kosierkiewicz, 55 years old
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Diagnoza przyszła niespodziewanie!
Moje problemy zdrowotne trwały już bardzo długo. Podejrzewałem, że to przez problemy z kręgosłupem niedomaga mi prawy bark i stopa, czuję silny ból i przykurcze. Ale diagnoza Parkinsona była jak grom z jasnego nieba.
Pogodzenie się z chorobą nie było łatwe, ale nie poddałem się. Powoli, małymi krokami z pomocą żony i szeregu specjalistów udało mi się przełamać barierę. I chociaż choroba odebrała mi pasję – grę na gitarze – staję naprzeciw wyzwaniom.
Udało się trochę dostosować mieszkanie, wciąż jeżdżę na rehabilitację i terapie... Wiem, że choroba Parkinsona jest nieuleczalna i postępująca, ale mój upór jest równie silny. Tym, co mnie przytłacza, są jednak koszty dojazdów do lekarzy i na fizjoterapie.
Diagnoza była szokiem, ale wierzę, że pomału damy sobie radę. Nawet najmniejsze wsparcie może okazać się decydujące, by ta walka nie poszła na marne.
Michał