
Rak z przerzutami - diagnoza w wieku zaledwie 3 miesięcy❗️Milanek walczy o ŻYCIE!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, specjalistyczne żywienie, diagnostyka
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, specjalistyczne żywienie, diagnostyka
Fundraiser description
Usłyszeliśmy diagnozę, której boi się każdy rodzic... Nowotwór złośliwy z przerzutami. Neuroblastoma. W jednej chwili zatrzymał się cały świat... 10 na 6 centymetrow - do takich monstrualnych rozmiarów urósł guz w brzuszku naszego zaledwie 3-miesięcznego synka. Milan dopiero co zaczął życie, a już musi o nie walczyć...
Prosimy Was o pomoc, bo bardzo potrzebujemy pomocy w tej walce. Nasz synek musi żyć!

Nigdy nie przypuszczalibyśmy, że pierwszy rok życia naszego synka będzie mijał na oddziale onkologii... Że będą dotyczyły go takie słowa jak "rak", "rokowania", "chemioterapia", "przerzuty"... Że tak będzie wyglądać nasze rodzicielstwo. Milanek przyszedł na świat 21 listopada 2025 roku. Byliśmy tacy szczęśliwi, trzymając w ramionach naszego zdrowego, wspaniałego chłopca. Przez pierwsze miesiące życia absolutnie nic nie wskazywało na to, że w jego drobnym ciele rozwija się potężny, śmiertelny wróg...
Zaledwie dwa tygodnie przed diagnozą zauważyliśmy u synka większą potliwość, w nocy był niespokojny. Kto by pomyślał, że to zwiastuny onkologicznego koszmaru...?
W marcu udaliśmy się z 3-miesięcznym Milankiem na okresowe szczepienia. Lekarz zwrócił uwagę powiększony brzuszek naszego dziecka. Skierowano nas na Szpitalny Oddział Ratunkowy - o tak, żeby zobaczyć, czy wszysto w porządku... To, co pokazało badanie USG, zabrzmiało jak wyrok i w jednej sekundzie skończyło nasze dotychczasowe życie.
W brzuszku naszego maleńkiego synka rósł ogromny guz o wymiarach 10 x 6 cm, wywodzący się z lewego nadnercza. Dalsza, błyskawiczna diagnostyka odebrała nam resztki tchu: Neuroblastoma, nowotwór złośliwy. Jeden z najgorszych, na jakie może zachorować dziecko. Choroba była już bardzo zaawansowana. Lekarze stwierdzili liczne przerzuty do wątroby, okolicznych węzłów chłonnych i podejrzenie zmian w kościach.

Zamiast patrzeć, jak nasz synek uczy się chwytać zabawki, musieliśmy patrzeć, jak podłączają go do plątaniny rurek z chemią, ratujących jego życie. Stan Milanka był naprawdę bardzo, bardzo poważny... Choroba postępowała bardzo agresywnie i inne dziecko w jego stanie mogłoby po prostu już tego nie przeżyć.
Ze względu na ciężki stan Milana konieczne było natychmiastowe rozpoczęcie walki... Synek zaczął leczenie zgodnie z obowiązującym protokołem dla neuroblastomy. Za nami pierwsze cykle intensywnej chemioterapii. Nasz mały wojownik znosi to z niezwykłą odwagą, a my wiemy jedno: musimy z nim być, musimy walczyć i walczymy z całych sił!
Kontrolny rezonans wykazał bardzo dobrą odpowiedź guza i zmian w wątrobie na leczenie. Niestety kolejne badanie MIBG wzbudziło podejrzenie aktywnych zmian w układzie kostnym. Z tego powodu konieczne było poszerzenie diagnostyki oraz wykonanie kolejnych badań obrazowych i biopsji szpiku kostnego. Wynik okazał się niejednoznaczny... Znowu wstrzymujemy oddech i czekamy na kolejne wyniki, od których zależą dalsze decyzje o kolejnych etapach leczenia.

Dlaczego prosimy o pomoc? Nasze życie z dnia na dzień przeniosło się na oddział onkologii dziecięcej. Leczenie Milanka wiąże się z gigantycznymi kosztami, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć sami... Jesteśmy z Sosnowca, a Milanek został przyjęty na onkologię w Krakowie. To oznacza częste dojazdy oraz noclegi w pobliżu szpitala, byśmy mogli być blisko naszego dziecka podczas długotrwałych hospitalizacji... Musimy opłacić leki, badania... Wiemy też, że chemioterapia w przypadku tak małego dziecka wiąże się z wieloma skutkami ubocznymi. Jeśli Milan wygra walkę o życie, będziemy musieli zawalczyć o jego zdrowie, a wtedy czeka go długa rehabilitacja.
Jeśli okaże się, że choroba nie odpuszcza, będziemy chcieli zbierać na terapię przeciwko wznowie. Ten etap leczenia jest dostępny tylko w USA, nie jest refundowany i kosztuje naprawdę ogromne pieniądze... Tu jednak chodzi o życie naszego synka. Synka, którego spotkała choroba, której nie powinno znać żadne dziecko.
Zrobimy wszystko, by uratować Milanka, ale bez Waszego wsparcia po prostu sobie nie poradzimy. Błagamy, otwórzcie swoje serca dla naszego dziecka. Wierzymy, że przed nim jeszcze całe życie... Wygra tę walkę.
Każda wpłata, każde udostępnienie to dla nas bezcenna pomoc i iskra nadziei. Z góry dziękujemy za każde wsparcie.
Rodzice Milana