

Dwie diagnozy jednego dnia❗️Miłosz i jego mama walczą z nowotworem... Błagamy o pomoc❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Gdyby to wszystko wydarzyło się w filmie, ludzie powiedzieliby, że tak nie wygląda życie. W dzień, w którym u mojego synka wykryto w główce guza, dostałam od lekarza telefon: ma pani raka tarczycy... Nasz świat się zawalił, dlatego z całego serca proszę o pomoc!
Miłosz to nasz wyczekany, ukochany synek. Tworzyliśmy szczęśliwy dom w naszej 6-osobowej rodzinie. Los nie szczędził nam wyzwań i rozmaitych trudności, ale tego, co spadło na nas latem 2024 roku, nikt się nie spodziewał…
Nasze początkowe niepokoje dotyczyły tego, że Miłoszek nie siedział stabilnie. Lekarze jednak nas uspokajali, kazali czekać. Zaczęliśmy odwiedzać kolejnych specjalistów. Zlecono rehabilitację, która nie przyniosła żadnych rezultatów.

Pewnego dnia synek zaczął gorączkować. Lekarze sądzili, że pojawienie się podwyższonej temperatury, związane jest z ząbkowaniem. Z miejscowego SOR-u wróciliśmy do domu… Niestety, Miłosz dostał drgawek i zabrało nas pogotowie.
19 czerwca 2024 roku zapamiętamy do końca życia. Tego dnia trafiliśmy do szpitala. Po badaniu USG okazało się, że w główce naszego synka znajduje się guz! Ja niedługo wcześniej byłam na konsultacji u endokrynologa, który wykrył guzka na tarczycy. Czekałam na wyniki biopsji. Tego samego dnia wieczorem lekarz poinformował mnie przez telefon, że mam raka tarczycy…
Jednak dla mnie na tamten moment najważniejszy był synek i swoje zdrowie odłożyłam na bok. Tym bardziej, że sytuacja pogarszała się z godziny na godzinę... Natychmiast przewieziono nas do szpitala w Poznaniu. Miłoszek był w stanie krytycznym! 27 czerwca 2024 roku przeprowadzono pierwszą operację ratującą jego życie.

Tak rozpoczęła się nasza długa wspólna droga po zdrowie i życie. Od tamtej pory Miłosz jest poddawany intensywnej chemioterapii. Ja w międzyczasie również przeszłam operację. Niestety do poważnych problemów zdrowotnych dochodzą te związane z finansami.
Borykamy się nieustannie z licznymi poważnymi skutkami leczenia. Rehabilitacja, dojazdy, częste infekcje, leki… to wszystko pochłania ogromne pieniądze.
Przed Miłoszkiem jeszcze wiele miesięcy chemioterapii, a potem długa rehabilitacja. Bardzo prosimy o wsparcie i wszelką pomoc. Wierzymy, że wspólnymi siłami możemy wygrać tę okrutną walkę o naszego Promyczka.
Rodzice
