

Mieliśmy z Miłoszkiem dla siebie tylko 15 miesięcy... Proszę, pomóż zburzyć mur, który autyzm postawił wokół mojego synka!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mieliśmy dla siebie tylko 15 miesięcy. Myślałam, że serce mi pęknie, kiedy Miłoszek przestał na mnie patrzeć. Tak po prostu, z dnia na dzień. Nie reagował na swoje imię, zaczął chodzić na palcach i kręcić się w kółko. Nie zauważał, czy ktoś jest obok niego, czy nie.
Gdy usłyszałam diagnozę synka, zawalił się mój świat. Nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Autyzm. Słysząc ten wyraz, nie słyszysz nic. Pustkę. Wiesz, że już nic nie będzie takie jak wcześniej.
Wykonaliśmy wiele badań – wzroku, słuchu i inne, które na szczęście wyszły prawidłowo. Niestety szczegółowe badanie EEG wykazało nieprawidłowości w lewej półkuli mózgu, która odpowiada za mowę. Pomimo swojego wieku Miłoszek nie mówi. Mój synek ma także poważną wybiórczość pokarmową i nie komunikuje swoich potrzeb. Jedyną alternatywą żywieniową są specjalne płyny, których miesięczny koszt sięga aż dwóch tysięcy złotych.

Myślałam, że brak mowy to najgorsze, co mogło mnie spotkać. Niestety, z czasem u Miłosza pojawiły się także bardzo trudne zachowania – krzyki, bicie, rzucanie przedmiotami, niszczenie sprzętów. Każde drapanie, każda nowa rana to zwycięstwo choroby, która odbiera mu spokój, a mi codzienność. Miłoszek ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, nie uczęszcza do szkoły, wymaga opieki 24 godziny na dobę i indywidualnego nauczania w domu.
Ja jako mama Miłoszka poświęciłam i poświęcam cały swój czas tylko dla niego. Nie mogę sama gdziekolwiek pozałatwiać na spokojnie swoich spraw osobistych. Miłosz obcych się boi, a nowe miejsca wywołują u niego ataki paniki…

Najbardziej uspokaja go jazda samochodem – to jedyny moment, kiedy potrafi się wyciszyć. Przez pewien czas korzystał z terapii domowej, jednak praca z nim jest ogromnym wyzwaniem. Szybko się rozprasza, reaguje złością, a mimo to rehabilitacja i specjalistyczne terapie to jedyna szansa na poprawę. Do kosztów dochodzą także leki, wizyty prywatne – wydatki, które z każdym miesiącem rosną i zaczynają przerastać.
Marzę o tym, by dzięki dalszej terapii mój synek miał szansę na rozwój, odrobinę spokoju i lepsze życie. A ja… bym pewnego dnia mogła usłyszeć od niego to jedno, najważniejsze słowo: „mama”. Dlatego proszę o pomoc i o wsparcie w dalszym leczeniu oraz rehabilitacji Miłoszka. Wierzę, że razem możemy dać mu szansę na lepszą przyszłość.
Mama Miłoszka
