
SMS od mamy był krótki – „Ratunku"❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Droga od złych diagnoz, przez zaniechanie do horroru i w końcu walki o życie i sprawność. Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał prosić o pomoc, ale los chciał inaczej.
10 października tego roku. U mojej mamy wystąpiły silne bóle brzucha. W szpitalu powiedzieli nam, że to najprawdopodobniej problemy trawienne. Trzy dni później ta sama sytuacja, brak cech perforacji, możliwe zapalenie… Postanowienie leczenia w POZ.
17 października. Silna arytmia, ból w piersi… Brzuch mamy był wzdęty tak bardzo, że traciła przytomność. Znów pojechaliśmy do szpitala, gdzie w końcu padła diagnoza – ostre zapalenie uchyłków jelita grubego. Trzeba było natychmiastowej hospitalizacji i wdrożenia diety 0 – zero wody, zero pokarmu, tylko kroplówki.
Kilka dni później nad ranem odczytałem sms od mamy. Mówił tylko „ratunku”. Natychmiast pojechałem do szpitala. Mama miała bardzo złe ciśnienie, wymiotowała, była spocona, blada… Miała typowe reakcje dla wstrząsu i po tomografii stwierdzono perforację.
Doktor na chirurgii stwierdziła, że natychmiast trzeba przeprowadzić operację ratującą życie. To było w nocy z 23 na 24 października. Miała potrwać godzinkę, tak mówili… Ale 5 godzin później mama została przekazana na OIOM, a mi powiedzieli tylko
„Pana mama umiera. Chyba nie dożyje poranka.”

Wtedy mój świat się zawalił. Długie godziny siedziałem na OIOMie, błagając, by przeżyła. Mieliśmy tylko siebie… Jej stan był stabilny, ale skrajnie ciężki. Przez 2 dni nie było reakcji na antybiotyki, a w organizmie rozwinął się wstrząs septyczny, sepsa, kałowe zapalenie otrzewnej…
Zdarzył się cud. Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Od 26 października stan mamy zaczął się poprawiać. Organizm podjął walkę, ale pozostawało pytanie co uszkodziła sepsa. Ciało? Mózg? Nerki? Nikt nie wątpił, że takie spustoszenie nie pozostanie bez echa.
Odpowiedź przyszła jakiś czas potem. Mama się wybudziła i powiedziała, że strasznie drętwieje jej noga. Neurolog stwierdził porażenie nerwu strzałkowego. Nie wiadomo czy nerw jest martwy, czy dopiero umiera, ale jest jeszcze szansa, by go uratować.
Mama odczuwa dotyk i mrowienie, ale wciąż zostaje problem przy chodzeniu. Do tego kaszel i wysokie CRP nie pozwala na wypis do domu, ponieważ wciąż istnieje ryzyko stanu zapalnego.
Intensywna i pilna rehabilitacja. To jedyna opcja, która kosztuje majątek. Mama wciąż wymaga opieki, rehabilitacja na NFZ ma terminy za 3 lata, a my nie mamy czasu nawet na miesiące zwłoki.
Koszty oddziału rehabilitacyjnego to 10 000 złotych. Na ten moment zwyczajnie nas na to nie stać. Dlatego właśnie, po tej całej walce, przeżytym horrorze i cudzie, że moja mama przeżyła, zwracam się do Darczyńców o pomoc, by udało się postawić moją mamę na nogi, dopóki nerw ma jeszcze szansę się zregenerować.
Syn
Donations
- Anonymous donationPLN X
- Anonymous donationPLN 10
- Anonymous donationPLN 200
- Anonymous donationPLN 100
- Anonymous donationPLN 5
- Anonymous donationPLN X
Nie lękaj się, bo ja jestem z tobą. Nie trwóż się, bom ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą. (Iz 41,10)