
Mój synek czeka na nowe serce... Bez pomocy nie mamy szans❗️
Fundraiser goal: Zakup leków nierefundowanych, leczenie, rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Zakup leków nierefundowanych, leczenie, rehabilitacja
Fundraiser description
Mój synek zawsze był radosnym, pełnym energii i uśmiechu dzieckiem. Nigdy wcześniej nie było żadnych powodów, żeby martwić się o jego serce…
W lutym 2026 roku wszystko nagle się zmieniło. Miszka zachorował – pojawił się silny kaszel, ból brzucha i osłabienie. Przez cały miesiąc szukaliśmy przyczyn.
Początkowo lekarze uważali, że to wirus, później podejrzewano zapalenie oskrzeli, następnie infekcję jelitową... Mimo leczenia synuś z dnia na dzień czuł się coraz gorzej.
W końcu trafiliśmy do szpitala z podejrzeniem zapalenia płuc. Podczas badań lekarze wykonali zdjęcie rentgenowskie i zauważyli, że serce synka jest powiększone. Kolejne badanie – echo serca – przyniosło diagnozę: kardiomiopatia. Choroba mięśnia sercowego, która prowadzi do jego niewydolności... Natychmiast przyjęto nas do szpitala.
11 marca, już podczas pobytu w szpitalu, wydarzyło się coś, czego nigdy nie zapomnę. Synek szedł do toalety, gdy nagle zrobił się bardzo blady. Jego serce zaczęło szalenie bić, po twarzy spływał zimny pot. Lekarze natychmiast zareagowali. Walcząc o jego życie, musieli wykonać operację na otwartym sercu i wszczepić specjalną pompę wspomagającą pracę serca.

Później mówili, że zdążyli dosłownie w ostatniej chwili. Gdyby operacja odbyła się kilka godzin później, Miszki mogłoby już z nami nie być…
Po miesiącu w szpitalu wróciliśmy do domu. Nasze życie całkowicie się zmieniło. Musieliśmy nauczyć się żyć z pompą, która każdego dnia pomaga synusiowi funkcjonować. Ja, jego mama, dzięki wsparciu lekarzy nauczyłam się samodzielnie wykonywać badania krwi, codziennie zmieniać opatrunki oraz kontrolować parametry urządzenia.
Każdego dnia syn potrzebuje leków, rehabilitacji, ćwiczeń oraz stałej opieki. Jego codzienność wygląda inaczej niż życie innych dzieci. Składa się z ograniczeń i konieczności kontrolowania każdego kroku.
Synuś znajduje się na liście oczekujących na przeszczep serca. Każdego dnia z nadzieją czekamy na wiadomość, która może uratować życie – na telefon, że znalazło się dla niego nowe, zdrowe serce.
Do tego czasu muszę zapewnić mu wszystko, czego potrzebuje: kosztowne leki, materiały do codziennej wymiany opatrunków, rehabilitację i opiekę, której wymaga jego stan. Jest to ogromne obciążenie finansowe.
Prosimy Was o pomoc. Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża synka do bezpieczniejszego jutra. Pomóżmy mu doczekać nowego serca!
Olga, mama