
Nowotwór rozprzestrzenia się po moim organizmie, a ja nie mam już sił... POMOCY❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, dieta, zakup suplementów
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
2 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 4 months
- Anonymoushas been supporting for 3 months
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, dieta, zakup suplementów
Fundraiser description
Jeszcze do niedawna moje życie wyglądało normalnie. Nie oczekiwałam od niego wiele. Miałam pracę, dobrych ludzi wokół siebie, byłam zdrowa – tak przynajmniej myślałam. Dziś wiem, jak bardzo się myliłam...
Kilka miesięcy temu zauważyłam, że mój organizm słabnie. Z dnia na dzień traciłam siły, a zwykłe czynności wymagały ode mnie coraz więcej wysiłku. Wiedziałam, że dzieje się coś złego, a wyniki badań tylko potwierdziły moje najgorsze przypuszczenia.
Diagnoza, którą usłyszałam z ust lekarza, zwaliła mnie z nóg – szpiczak plazmocytowy. To złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego, który codziennie zabiera mi to, co najcenniejsze – zdrowie i życie.
Mój organizm jest wycieńczony. Nowotwór wciąż atakuje, a ja tracę siły. Z tego powodu nie mogę przyjąć od razu ostrej chemii, ponieważ jej skutki dla mojego organizmu mogłyby być zbyt ryzykowne. Dlatego już drugi miesiąc przyjmuję lżejszą chemię, która przygotuje mój organizm na silniejsze dawki.
Nigdy nie przypuszczałam, że los postawi na mojej drodze tak ogromne wyzwanie, jakim jest śmiertelny przeciwnik. Nie sądziłam, że będę musiała prosić o pomoc, by starczyło mi środków na leczenie i na życie.
Zanim zachorowałam, pracowałam na stanowisku sekretarki. Zawsze miałam wokół siebie dobrych i życzliwych ludzi, o których starałam się dbać najlepiej, jak potrafię. Dziś jednak na szali waży się moje zdrowie i życie, a ja nie mogę przegrać tej walki.
Stan mojego zdrowia uniemożliwia mi powrót do pracy. Choć bardzo bym chciała, jestem zbyt słaba. Mój organizm jest wycieńczony i z trudem radzę sobie z prostymi, codziennymi czynnościami. Nie wiem, ile jeszcze dam radę wytrzymać, ile ciężaru choroby uda mi się udźwignąć.
Ale wiem jedno – nie poddam się i będę walczyć do końca. Żebym jednak mogła wygrać, potrzebuję Twojej pomocy. Koszty leczenia, wizyt i dojazdów znacznie przekraczają moje finansowe możliwości. Dlatego proszę o pomoc. Twój drobny gest oraz udostępnienie zbiórki mogą zdziałać cuda. A za każdy z nich będę z całego serca wdzięczna.
Monika