
PILNE❗️Białaczka wyniszcza organizm młodej mamy. Ratujmy życie Moniki!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nazywam się Monika, jestem żoną i mamą dwóch wspaniałych chłopców – 5-letniego Ksawerego i rocznego Ignasia. W maju zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę szpikową, chorobę, która bez pytania wyniszcza mnie, tym samym zabierając moim dzieciom mamę. Życie ze świadomością zbliżającego się końca jest gehenną. Nie mogę na to pozwolić!

Pamiętam, jak stałam na korytarzu, ściskając w dłoni kartkę, potwornie ciężką, bo z wyrokiem śmierci. Chwilę później zaczęło się leczenie. Najpierw chemoterapia, która nie przyniosła zakładanych rezultatów, a później leczenie, które wreszcie dało mi nadzieję. Czułam, że wygrywam! Że wreszcie będzie dobrze! Choroba była w remisji, rozpoczęła się procedura przygotowująca do przeszczepu szpiku, a ja odbudowywałam swoją kruchą nadzieję na życie. I kiedy było już tak blisko... Wyniki badań pokazały, że choroba wróciła.
Przeszczep został wstrzymany, a ja na nowo zaczęłam się bać. Diagnoza była drzazgą wbitą prosto w serce. W głowie pojawiały się najczarniejsze scenariusze, nie wiedziałam co robić.
Lekarze powiedzieli, że ratunkiem dla mnie jest leczenie nierefundowanym lekiem, którego koszt miesięczny wynosi 80 tysięcy złotych. To właśnie ten lek jest w stanie powstrzymać chorobę i przygotować mnie do tego najważniejszego elementu leczenia, na który czekam najbardziej, czyli do przeszczepu szpiku.

Wszystko, co tu piszę, wydaje się błahe, zbyt proste, zbyt lekkie. Wiem, że nikt nie zrozumie tego, co czuję. Ja sama nie zrozumiałabym, gdyby nie diagnoza... Bo jakich słów mam użyć? Czy się boję? Hamuję łzy, by nie rozpaść się na kawałki. Jednak w rzeczywistości umieram ze strachu!
Jeszcze niedawno kładłam moje dzieci do snu, całowałam w czoło i mówiłam, jak bardzo je kocham. Byliśmy niczym niewyróżniającą się rodziną. Żyliśmy zwyczajnie, cieszyliśmy się wspólnym czasem. Teraz, patrząc w sufit zimnej szpitalnej sali, tylko te wspomnienia są tym, co trzyma mnie przy życiu. Nie chcę już dłużej płakać z tęsknoty i bezsilności. Chcę żyć dla moich najbliższych!
Błagam o pomoc!
Monika
