
Nie chcę, by moje dzieci patrzyły, jak niszczy mnie choroba! Proszę, pomóż mi!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Monika i całe moje życie to nieustanna walka o sprawność i samodzielność. W 1996 roku doznałam pierwszego z trzech złamań kręgosłupa. Już wtedy lekarze zdiagnozowali u mnie postępującą osteopenię na granicy z osteoporozą. Niestety z biegiem lat rozwinęła się ona w osteoporozę w wysokim stopniu. Każdy kolejny uraz sprawiał, że moje kości stawały się coraz słabsze. Ból, ograniczenie ruchomości i długotrwała rehabilitacja stały się moją codziennością.
W 2020 roku doznałam złamania w obrębie stawu łokciowego, które zakończyło się ciężkim powikłaniem – zespołem Sudecka. Dodatkowo wykryto u mnie boreliozę, która znacząco utrudniała zrastanie się kości i wydłużała proces leczenia. W trakcie rozszerzonej diagnostyki, pojawiło się podejrzenie tocznia. Jestem pod stałą obserwacją z powodu bólów stawów i mięśni, stanów gorączkowych oraz problemów skórnych. Dodatkowo lekarze dostrzegli torbiel wątroby, która wymaga regularnej kontroli.

W kolejnych latach mój stan zdrowia nadal się pogarszał. Doszło do następnych poważnych urazów: w 2024 roku złamanie kolana z uszkodzeniem więzadeł, w 2025 roku złamanie kości ramiennej. Niedawno doznałam również skręcenia odcinka szyjnego kręgosłupa z uszkodzeniem więzadeł, a potem na skutek ciężkiego upadku – złamania barku lewej ręki. Bardzo mocno uderzyłam się wtedy w głowę, mam zawroty głowy, problemy z równowagą. Każdy z tych urazów wymagał długiego i intensywnego leczenia, a moje ciało reaguje bardzo gwałtownie nawet na niewielkie przeciążenia.
Ze względu na problemy neurologiczne przyjmuję silne leki, które spowalniają moją mowę i reakcje. Podczas jednego z napadów padaczkowych, które miałam w poprzednich latach, doszło do urazu głowy. Badania tomograficzne wykazały przewlekłe wodniaki i krwiaki uciskające na mózg. Od tamtej pory żyję w lęku przed paraliżem. Do tego dochodzi astma, wymagająca leczenia sterydami, które niestety dodatkowo pogłębiają osteoporozę.

Bywa, że muszę poruszać się o kulach lub w ortezach. Choć czasami potrafię chodzić samodzielnie, mój stan jest bardzo niestabilny. Ze względu na zaawansowaną osteoporozę muszę uczęszczać na stałą, indywidualnie dobraną rehabilitację. Niestety, wielokrotnie zdarzało się, że nawet w trakcie ćwiczeń dochodziło do pęknięć żeber, co wymuszało przerwy w terapii i zmiany planu leczenia. Mimo tego całego bólu wiem, że rehabilitacja to dla mnie jedyna szansa na utrzymanie sprawności. Jednak jej koszty znacznie przekraczają moje możliwości finansowe.
Najtrudniejsze jest jednak to, jak choroba wpływa na moją rodzinę. Ze względu na mój stan, to mąż dźwiga większość obowiązków domowych. Synowie bardzo mi pomagają i są dla mnie ogromną radością, ale serce pęka mi z bólu, gdy patrzą na moją bezradność i cierpienie. Z całego serca proszę o pomoc. Każda złotówka daje mi szansę, by walczyć dalej, być w jak najlepszym stanie i jak najdłużej być mamą i żoną, na jaką zasługuje moja rodzina. Z góry dziękuję każdemu, kto zdecyduje się mnie wesprzeć.
Monika
