Your browser is a bit unusual and some website features may not work properly.

We recommend checking your settings and enabling cookies.

Urgent!
Monika Wolska - main photo

Czy strach kiedykolwiek mnie opuści? Choruję na nowotwór złośliwy piersi i potrzebuję Twojej pomocy!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Monika Wolska, 36 years old
Warszawa
Nowotwór złośliwy piersi
Starts on: 20 August 2026
Ends on: 20 November 2026
PLN 44,817(35.11%)
Still needed: PLN 82,843
DonateDonated by 490 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
1009398
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax1009398 Monika

Recurring donation

Regular support provides Monika a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Learn more about Recurring Donations
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Monika Wolska, 36 years old
Warszawa
Nowotwór złośliwy piersi
Starts on: 20 August 2026
Ends on: 20 November 2026

Fundraiser description

Mam na imię Monika i w 2025 roku zachorowałam na nowotwór złośliwy piersi. Kiedy we wrześniu tamtego roku poznałam diagnozę, mój świat się zawalił. Słowa lekarza brzmiały jak wyrok. Bolały podwójnie, bo moja mama również chorowała na nowotwór piersi. 

W maju wyczułam guza w lewej piersi. Rozpoczęła się diagnostyka, ale ja wiedziałam, że to, co usłyszę od lekarza, na zawsze zmieni moje życie. W lipcu byłam na wizycie u onkologa, przeprowadzono biopsję, a we wrześniu poznałam ostateczną diagnozę. Byłam załamana. 

Czas stanął w miejscu, a ja nie wiedziałam, czego się chwycić. Musiałam odnaleźć się w nowej rzeczywistości pełnej badań, nakłuć, chemii. Mam szczęście, że nie byłam w tym wszystkim sama. Moja rodzina, przyjaciele i znajomi bardzo mnie wtedy wspierali i wspierają do dziś. 

Od tamtego momentu wszystko działo się bardzo szybko: badania, chemioterapia, usunięcie piersi, radioterapia. Przeszłam radykalne leczenie, które wyniszczyło mój organizm. Miałam kiedyś włosy do pasa... Dziś są tak krótkie, że nie potrafię ich nawet związać gumką. 

Badania genetyczne wykazały u mnie mutację genu, która znacząco zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi. W związku z tym zalecono mi profilaktyczną mastektomię również drugiej, prawej piersi, mimo że w tym momencie nie ma w niej żadnych zmian.

Muszę zastosować się do zaleceń, bo wiem, jakie ryzyko na mnie ciąży. A ja chcę żyć i zrobię wszystko, żeby wygrać ze śmiertelnym przeciwnikiem. Niestety, ta operacja nie jest refundowana, a jej koszt to ponad 50 tysięcy złotych!

Monika Wolska

To nie jedyne koszty, z jakimi mierzę się na co dzień. Moja lewa ręka pozbawiona jest węzłów chłonnych – wiem, że już nigdy nie będzie w pełni sprawna. W związku z tym muszę uczęszczać na regularną rehabilitację, która zapobiegnie pogorszeniu się jej stanu i pojawieniu się obrzęku limfatycznego. 

Przede mną jeszcze minimum pięć lat leczenia hormonoterapią oraz operacja rekonstrukcji obu piersi. Strach jednak pozostanie ze mną na zawsze. Nie wiem, czy zdołam kiedykolwiek jeszcze spokojnie zasnąć, z uczuciem, że nic mi nie grozi.

Kiedy zachorowałam, byłam przerażona. Bałam się dłużej zostać w czterech ścianach mieszkania, bałam się myśli, które pojawiały się w mojej głowie. Dlatego nie zrezygnowałam w pełni z pracy. Kiedy tylko czułam się na siłach, gdy nie miałam wlewów chemii, wracałam do biura – do znajomych, do ludzi. Kiedy byłam zajęta, łatwiej było znieść ból, jaki ciążył na moich barkach. 

Walka, którą toczę, to walka na śmierć i życie. Wiem, że nie mogę się poddać i noszę w sobie ogromną nadzieję na to, że wygram. Ale boję się, że na przeszkodzie do życia staną mi pieniądze. Nie mam środków, którymi mogłabym opłacić kosztowną operację, rehabilitację, leczenie i wizyty u specjalistów. I to spędza mi sen z powiek. 

Moja wola życia jest bardzo silna, dlatego muszę zrobić wszystko, by wygrać. Więc dziś staję przed Tobą i proszę o pomoc. Twoja wpłata to nie tylko pieniądze – to nadzieja na życie, na przyszłość, którą odebrać chce nowotwór. Możesz mnie uratować, a ja będę Ci już zawsze wdzięczna za choć jeden kolejny dzień życia. Proszę, pomóż mi. 

Monika

Select a tag
Sort by
  • m
    m
    PLN 1

    Share

  • Anonymous
    Anonymous
    PLN X

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 50

    Share

  • Kinga
    Kinga
    PLN X

    Share

    Monia, dużo siły i zdrówka

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 100

    Share

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    PLN 50

    Share