
Stwardnienie rozsiane odbiera mi normalność kawałek po kawałku... Proszę, pomóż mi!
Fundraiser goal: Wypożyczenie i zakup kombinezonu Mollii
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Wypożyczenie i zakup kombinezonu Mollii
Fundraiser description
Mam na imię Natalia. Od prawie dwóch dekad walczę z okrutną chorobą, której nie można wyleczyć. Co gorsza, ona wciąż postępuje... Nie jest mi łatwo, gdy patrzę, jak odbiera mi resztki sprawności i samodzielności. Starałam się walczyć sama, ale dłużej nie dam już rady. Dlatego dziś chciałabym poprosić o Waszą pomoc!
Zaburzenia widzenia i czucia, zawroty głowy, niedowład nóg – to od tego wszystko się zaczęło. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Rozpoczynałam dopiero dorosłe życie. Miałam wiele planów i marzeń. Jednak to był dopiero początek, z czasem dolegliwości się nasilały. W końcu po wielu badaniach otrzymałam tę straszną diagnozę. Zachorowałam na stwardnienie rozsiane!
To był dla mnie wielki cios! W końcu nie ma lekarstwa, które całkowicie pokonałoby chorobę. Można jedynie spowalniać jej postępowanie, wzmacniać osłabiony organizm... Nie chciałam się jednak poddać. Rozpoczęłam studia, które ukończyłam z tytułem magistra. Wyszłam też za mąż. Chciałam normalnie żyć!
Niestety wraz z kolejnymi rzutami choroby, było mi coraz trudniej funkcjonować. Kolejna z codziennych czynności stawała się coraz większym wyzwaniem, kolejny krok wymagał ode mnie coraz więcej wysiłku. Mój organizm odmawiał mi posłuszeństwa. Od kilku lat jeżdżę na wózku elektrycznym, a po domu poruszam się, opierając się o meble.

Obecnie kontynuuje drugie studia, tym razem w trybie hybrydowym. Mieszkam jednak na wsi i wszędzie mam daleko. Aby wyjść na dwór, mam do pokonania schody. Sama niestety nie daję już sobie rady i mąż musi mnie nosić. Wiem, że dla niego to też duży wysiłek, ale zawsze jest obok i wspiera mnie we wszystkich trudnościach.
Niedawno pojawiła się przede mną wielka szansa na poprawę sprawności. Daje mi ją kombinezon Mollii, który mogłam już przetestować. Mam możliwość jego odpłatnego wypożyczenia na dwa tygodnie. Dzięki temu będę mogła poczuć chociaż chwilową ulgę. Jednak bardzo zależy mi na jego zakupie.
By pojawiły się lepsze i trwalsze efekty, musiałabym go używać systematycznie – najlepiej co dwa dni przez godzinę. Mam nadzieję, że dzięki temu znów będę mogła sama wychodzić z domu i zyskać większą samodzielność. Niestety koszt takiego kombinezonu to ponad 30 tysięcy złotych. Niestety nie stać mnie na taki wydatek...
Dlatego dziś chciałabym się zwrócić do Was z wielką prośbą o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata to dla mnie dosłownie kolejny krok naprzód. Wierzę, że jeszcze będzie lepiej. Proszę, zawalczcie o to razem ze mną!
Natalia