
Ból i cierpienie zabierają Natalce dzieciństwo! Pomożesz?
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, dojazd do lekarzy
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, dojazd do lekarzy
Fundraiser description
Bycie niskim nie jest przecież żadną tragedią. Można nauczyć się z tym żyć i po prostu to zaakceptować. Tak właśnie mówimy naszej córce. Gorzej jest wtedy, gdy niskorosłość sprawia ogromny ból fizyczny... Wtedy trzeba się z tym pogodzić i być biernym albo spróbować zrobić wszystko, aż nie minie czas! My walczymy!
Natalka choruje na dysplazję kostną. Krzywe nóżki poza cierpieniem, powodują również problemy z chodzeniem i nieprawidłowe ułożenie kręgosłupa. Na domiar złego jest często upokarzana i wyśmiewana… To rozrywa moje serce, ale niestety – rówieśnicy bywają okrutni…
Pierwsza operacja już za nami dzięki Waszej pomocy, niestety to nie koniec! Czekamy na dalsze decyzje lekarzy kiedy będą planowane kolejne zabiegi, dzięki którym nasza córka ma szanse na życie bez bólu i przykrości!

Niestety, dużo kosztują… Wynik badania genetycznego potwierdził to, co zarówno my, jak i specjaliści podejrzewali od dawna. Nasza córeczka choruje na dysplazję kostną typu Schmida. Ta rzadka choroba genetyczna charakteryzuje się karłowatością, krótkimi nóżkami i rączkami, szpotawymi biodrami oraz zaburzeniem chodzenia.
Aby w przyszłości Natalka mogła normalnie funkcjonować, wymaga szeregu operacji. Ja również dostałam taką szansę, ale było zdecydowanie za późno. Miałam 14 lat i moje marzenia prysnęły... Ryzykiem podejmowania zabiegu u starszych dzieci, było życie na wózku. To zbyt duża cena.
Natalka dostała zielone światło, które musimy wykorzystać! Jedyne czego chcemy dla naszej córeczki, to by nigdy nie poczuła, że jest gorsza od innych dzieci. Żeby nikt nie sprawiał jej przykrości i nikt negatywnie nie wpływał na jej samoocenę! Jest przepiękną dziewczynką i chcemy, żeby w to uwierzyła.
Te operacje mogą jej w tym pomóc! Pierwsze trzy miesiące po zabiegu są najtrudniejsze. Natalka spędza je w łóżku, bez możliwości chodzenia. Na ten moment czekamy, aż rany się zagoją do takiego stopnia, by dostać zielone światło w kierunku rozpoczęcia rehabilitacji.
W późniejszym terminie będziemy się starać o kwalifikacje do kolejnych zabiegów. W pierwszej kolejności czeka nas wyjęcie blaszek pediatrycznych, a później decyzja o następnej operacji.
Koszt leczenia, operacji i zabiegów musimy pokryć sami. Nie ma na to żadnego dofinansowania... Pomimo tego, że nasza córeczka ma przed sobą kilka etapów zapewne bolesnej walki o lepsze życie — jest w pełni do tego gotowa.
Prosimy, pomóż nam w walce o lepsze życie naszej córki!
Małgorzata i Mariusz, rodzice
