
Pomóż mi zawalczyć o przyszłość syna!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w DPS, zakup ubrań
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w DPS, zakup ubrań
Fundraiser description
Każdego dnia budzę się z nadzieją, że dziś będzie spokojniej, a mój syn uśmiechnie się, spojrzy na mnie bez lęku i na chwilę odzyskamy ciszę. Ale od lat ta cisza nie nadchodzi...
Jestem samotną matką dwóch synów. Moją codziennością nie są beztroskie spacery, rozmowy przy stole ani spokojne wieczory. Moją codziennością jest walka cicha, samotna, niewidoczna dla świata, ale paląca serce i ciało do granic możliwości.
Starszy syn, Nataniel, choruje na autyzm połączony z ciężkim upośledzeniem umysłowym. Od urodzenia wymaga stałej opieki, pełnej obecności i czuwania, które nigdy się nie kończy. Przez lata byłam dla niego całym światem. Pełniłam rolę opiekunki, pielęgniarki, nauczycielki, terapeutki. Byłam jedyną osobą, która rozumiała jego świat.
Ale teraz, gdy ma 16 lat, ten świat się zmienił. Pojawiły się problemy z kontrolowaniem swoim emocji. Zdarzają się ataki, których nie jestem w stanie przewidzieć ani zatrzymać. Choć wciąż widzę w nim moje dziecko, to już dojrzewający człowiek. Jego siła to już siła prawie dorosłego mężczyzny. Czasem jest tak trudno, że nie mam siły nawet podnieść się z podłogi po kolejnym trudnym dniu.

Od kilku lat żyjemy w ciągłym kręgu szpitali psychiatrycznych. Niestety żadne nie przyniosło trwałej poprawy. Wracamy do domu, pełni nadziei, tylko po to, by znów ją stracić. W tym wszystkim jestem sama. Bez wsparcia, bez możliwości podjęcia pracy, oraz chwili wytchnienia.
A przecież mam jeszcze drugiego syna. On też potrzebuje matki. Też czeka na uśmiech, przytulenie, czas. Rozrywam się między jednym a drugim, z każdej strony próbując być wystarczająca. Ale coraz częściej mam wrażenie, że się po prostu rozpadam.
Dojazdy do szpitali, leki, opieka, codzienne życie to wszystko przekracza moje możliwości finansowe. Każdego dnia walczę o przetrwanie. I dziś z całego serca proszę o pomoc. O choćby najmniejszy gest, który pozwoli mi przetrwać. Który da moim dzieciom namiastkę godnych warunków w tym bardzo trudnym czasie.
Nie proszę o wiele. Proszę o szansę, byśmy mogli dotrwać do dnia, w którym Nataniel poczuje się lepiej. Do dnia, w którym nie będę musiała bać się każdej kolejnej minuty. Dziękuję z całego serca, jeśli zdecydujesz się pomóc. To więcej, niż mogłabym kiedykolwiek wyrazić słowami.
mama Nataniela