Nie poddawaj się Martynko
The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

"Choruję na dystrofię mięśniową...
Moja choroba postępuje każdego dnia. Jest jak druga skóra, której nie sposób zdjąć...
Problemy z oddychaniem doprowadziły do konieczności nocnego podpinania respiratora, który pomaga dostarczyć mi odpowiednią ilość tlenu...
Coraz częściej zalegająca wydzielina, której nie mam siły odkrztusić wymagała konsultacji w kwestii konieczności założenia rurki tracheostomijnej. Zabieg ten czeka mnie w niedalekiej przyszłości.

Jakże rzadko mogę poczuć smak prawdziwego jedzenia...to takie trywialne, takie naturalne, a jednocześnie dla mnie tak bardzo odległe. Z powodu bardzo dużej skłonności do zadławień jestem karmiona dojelitowo...nie czuję smaku, zapachu...dlaczego to takie niesprawiediwe?


Potrzebuję opieki we wszystkich czynnościach. Jestem całkowicie zależna od drugiego człowieka. Moja niepełnosprawność zabrała mi wszystko, co kochałam...Nigdy już nie zaśpiewam...nigdy nie zatańczę...dłonie nie potrafią już malować...
Mój umysł chce walczyć, kiedy ciało coraz bardziej się poddaje.
Moje wewnętrzne pragnienie życia zmusza mnie do codziennej, wielogodzinnej rehabilitacji. Tylko ona pozwala mi pełzać, tylko ona trzyma mnie jeszcze przy życiu.
Żeby móc walczyć o maksymalnie możliwą sprawność potrzebuję pieniędzy. Koszty pobytu w ośrodku są ogromne.
Śmierć tylko czeka na to, kiedy się poddam.Wtedy ustawi się pierwsza w kolejce...pierwsza po mnie. I zatryumfuje.
Błagam o nadzieję, błagam o wsparcie.
Błagam o każdy grosz."
Martyna..
All funds accumulated in the money box were transferred
directly to the target fundraiser:
"Choruję na dystrofię mięśniową...
Moja choroba postępuje każdego dnia. Jest jak druga skóra, której nie sposób zdjąć...
Problemy z oddychaniem doprowadziły do konieczności nocnego podpinania respiratora, który pomaga dostarczyć mi odpowiednią ilość tlenu...
Coraz częściej zalegająca wydzielina, której nie mam siły odkrztusić wymagała konsultacji w kwestii konieczności założenia rurki tracheostomijnej. Zabieg ten czeka mnie w niedalekiej przyszłości.

Jakże rzadko mogę poczuć smak prawdziwego jedzenia...to takie trywialne, takie naturalne, a jednocześnie dla mnie tak bardzo odległe. Z powodu bardzo dużej skłonności do zadławień jestem karmiona dojelitowo...nie czuję smaku, zapachu...dlaczego to takie niesprawiediwe?


Potrzebuję opieki we wszystkich czynnościach. Jestem całkowicie zależna od drugiego człowieka. Moja niepełnosprawność zabrała mi wszystko, co kochałam...Nigdy już nie zaśpiewam...nigdy nie zatańczę...dłonie nie potrafią już malować...
Mój umysł chce walczyć, kiedy ciało coraz bardziej się poddaje.
Moje wewnętrzne pragnienie życia zmusza mnie do codziennej, wielogodzinnej rehabilitacji. Tylko ona pozwala mi pełzać, tylko ona trzyma mnie jeszcze przy życiu.
Żeby móc walczyć o maksymalnie możliwą sprawność potrzebuję pieniędzy. Koszty pobytu w ośrodku są ogromne.
Śmierć tylko czeka na to, kiedy się poddam.Wtedy ustawi się pierwsza w kolejce...pierwsza po mnie. I zatryumfuje.
Błagam o nadzieję, błagam o wsparcie.
Błagam o każdy grosz."
Martyna..
