Money box

Nie prosimy o cud, a o wsparcie Oliwierka❤️

Organizer's avatar
Organizer:Mama

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

Najpierw była cisza. Zbyt długa, zbyt dziwna. Patrzyliśmy na naszego siedmiomiesięcznego synka i czuliśmy, że dzieje się coś złego. Jego maleńkie ciałko nagle zesztywniało, rączki zacisnęły się w piąstki, a my – bezradni – nie potrafiliśmy mu pomóc. Ten moment na zawsze zmienił nasze życie.

Lekarz bez wahania skierował nas do centrum klinicznego. Rezonans, kolejne badania i trzy dni czekania pełne łez, strachu i modlitw. A potem diagnoza – leukodystrofia. Rzadka, ciężka choroba mózgu, która odbiera dzieciom sprawność i zabiera rodzinom spokój. Nie ma lekarstwa. Można jedynie walczyć o każdy dobry dzień.

Dziś Oliwierek nie chodzi, nie siedzi, nie mówi. Nie potrafi sam jeść – karmimy go przez PEG. Choruje na padaczkę. Napady pojawiają się nawet kilka razy w tygodniu i potrafią trwać godzinami. Wtedy wygina się z bólu, sinieje, a my w panice podłączamy koncentrator tlenu i walczymy o jego oddech. Jesteśmy pod opieką hospicjum domowego.

Czasem reaguje na pojedyncze słowa. Czasem uśmiecha się delikatnie, jakby chciał powiedzieć: „Mamo, słyszę cię”. Te krótkie chwile dają nam siłę, by wstawać każdego dnia.

Jako mama noszę w sercu ogromną stratę – straciłam już jednego synka. Dlatego dziś robię wszystko, by Oliwierek miał jak najwięcej ciepła, spokoju i miłości. Mamy jeszcze dwójkę dzieci, które bardzo kochają swojego brata.

Zbieramy środki na leki, specjalistyczne żywienie, sprzęt medyczny, rehabilitację i transport na liczne wizyty w szpitalach. Prosimy o wsparcie, by nasz synek mógł być w domu, otoczony miłością, a nie szpitalnym chłodem.

Każda pomoc ma ogromne znaczenie. 🤍

PLN 13,218GOAL: PLN 20,000
Donated by 302 people

All funds accumulated in the money box are transferred
directly
to the target fundraiser:

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0852376 Oliwier

Najpierw była cisza. Zbyt długa, zbyt dziwna. Patrzyliśmy na naszego siedmiomiesięcznego synka i czuliśmy, że dzieje się coś złego. Jego maleńkie ciałko nagle zesztywniało, rączki zacisnęły się w piąstki, a my – bezradni – nie potrafiliśmy mu pomóc. Ten moment na zawsze zmienił nasze życie.

Lekarz bez wahania skierował nas do centrum klinicznego. Rezonans, kolejne badania i trzy dni czekania pełne łez, strachu i modlitw. A potem diagnoza – leukodystrofia. Rzadka, ciężka choroba mózgu, która odbiera dzieciom sprawność i zabiera rodzinom spokój. Nie ma lekarstwa. Można jedynie walczyć o każdy dobry dzień.

Dziś Oliwierek nie chodzi, nie siedzi, nie mówi. Nie potrafi sam jeść – karmimy go przez PEG. Choruje na padaczkę. Napady pojawiają się nawet kilka razy w tygodniu i potrafią trwać godzinami. Wtedy wygina się z bólu, sinieje, a my w panice podłączamy koncentrator tlenu i walczymy o jego oddech. Jesteśmy pod opieką hospicjum domowego.

Czasem reaguje na pojedyncze słowa. Czasem uśmiecha się delikatnie, jakby chciał powiedzieć: „Mamo, słyszę cię”. Te krótkie chwile dają nam siłę, by wstawać każdego dnia.

Jako mama noszę w sercu ogromną stratę – straciłam już jednego synka. Dlatego dziś robię wszystko, by Oliwierek miał jak najwięcej ciepła, spokoju i miłości. Mamy jeszcze dwójkę dzieci, które bardzo kochają swojego brata.

Zbieramy środki na leki, specjalistyczne żywienie, sprzęt medyczny, rehabilitację i transport na liczne wizyty w szpitalach. Prosimy o wsparcie, by nasz synek mógł być w domu, otoczony miłością, a nie szpitalnym chłodem.

Każda pomoc ma ogromne znaczenie. 🤍

Donations

Sort by
  • Aga
    Aga
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Kt
    Kt
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20

    Trzymajcue